Klasztor w Warszawie p.w. św. Ryszarda Pampuri

Rebeka: PANNA, ŻONA, MATKA

Charakter narodu, jego przymioty i wady w pierwszym rzędzie określają kobiety jako matki i wychowawczynie. Najbardziej godnym podziwu typem prawdziwej osobowości żydowskiej jest nie Abraham, ani Izaak, ale Jakub, a potem Józef Egipski. Po kim odziedziczyli oni takie dary? Spuściznę narodu albo rodziny wyznaczają głównie matki, pierwszą jest Sara, ale potem będą następowały inne – między nimi szczególne miejsce zajmuje Rebeka.

Piękna kobieta

Ta niezwykła kobieta, o złożonym charakterze, miała swoje piękne cechy, ale i cienie. Jej imię oznacza: pociągająca, powabna. Niektórzy językoznawcy tłumaczą je jako pociągająca mężczyzn, przykuwająca ich uwagę. Dla kobiety ta cecha może być przyjazna, ale także i bardzo niebezpieczna. J. W. von Goethe najcenniejsze swoje dzieło kończy zdaniem: Das ewig Weibliche zieht uns hinan!, co się tłumaczy: Co wiecznie niewieście – pociąga nas i podnosi nas w górę (w niebiosa). Sam Stworzyciel obdarzył ją tym przymiotem. Rebeka skupiała na sobie uwagę mężczyzn, ale w zdrowych granicach. Nawet po czterdziestoletnim stażu małżeńskim jej mąż czule się do niej uśmiechał (zob. Rdz 26, 8). Kiedy widział to z oka swego pałacu Abimelek, król filistyński, wezwał Izaaka do siebie i rzekł: «Przecież to jest twoja żona; dlaczego mówiłeś: Jest ona moją siostrą?» (Rdz 26, 9). Wtedy on mu odpowiedział: «Mówiłem tak, aby przez nią nie postradać życia». A na to Abimelek: «Czemu z nami tak postąpiłeś? Niewiele brakowało, aby któryś z mych poddanych żył z twoja żoną, a wtedy sprowadziłbyś na nas winę» (Rdz 26, 9-10). Musiała więc być piękna, skoro nawet w starości, Izaak bał się o nią i udawał jej brata, aby go nie zabito z jej powodu.

Rebeka jest świadoma swojej urody i zarazem wie, że ten dar pochodzi z nieba, dlatego nie wynosi się nad inne niewiasty. Piękno jest cenną wartością, ale taką, którą można łatwo i nieoczekiwanie stracić, a nawet gdyby tak się nie stało, to z postępem czasu jednak przemija. Mądrzy mężczyźni, jakim był także i sługa Abrahama – który szukał żony dla jego syna Izaaka – nie daje się oczarować zewnętrznym pięknem kobiet, ale patrzy na charakter dziewczyny. Nie piękna, bogata czy wykształcona, a więc nie to, co posiada jest istotne, ale jakie jest jej serce. Eliezer nie kończył wyższych uczelni, nie uczył się psychologii, ale wiedział, co oznacza dla człowieka, zwłaszcza dla kobiety, być chętną do służby. Ta cecha i cnota, która uszlachetnia duszę, należy do natury prawdziwie pięknej kobiety. Wspomniany J. W. von Goethe powiedział: Dienen lerne beizeiten das Weib, das ist ihre Bestimmung!, co oznacza: Służcie w czasach, aby uczyć się kobiety, to jest jej przeznaczenie!  Kobieta służąca Rebeka chętnie służyła. Pochodziła z zamożnej rodziny, gdzie były liczne służące. Ale ona nie była rozkapryszoną księżniczką. Oczywiście, nie jest to tylko jej zasługa. Takie jest wychowanie domu, w którym uczono dziewcząt pracy. Wszyscy ludzie, a zwłaszcza młodzi, mają skłonność do tego, aby wypełnić swoją powinność i nic ponadto. Rebeka zaś czyni więcej – idzie do studni po wodę, po którą mogłyby pójść także niewolnice. W tym czasie Eliezer, stary sługa Abrahama, modli się i walczy o jasne widzenie rzeczy. Przyszedł do rodzinnego kraju swego pana prosić o żonę dla jego syna. Chce znaleźć tylko tę, którą wybrał Bóg. Rozsiodławszy dziewięć wielbłądów, przy studni poza miastem, w wieczornej porze, gdy kobiety przychodziły czerpać wodę, zaczął z głębi duszy wołać do Boga: «Panie, Boże pana mego Abrahama, spraw, abym spotkał ją dzisiaj; bądź łaskaw dla mego pana Abrahama! Gdy teraz stoję przy źródle i gdy córki mieszkańców tego miasta wychodzą, aby czerpać wodę, niechaj dziewczyna, której powiem: ,,Nachyl mi dzban twój, abym się mógł napić”, a ona mi odpowie: ,,Pij, a i wielbłądy twoje napoję”, będzie tą, którą przeznaczyłeś dla sługi twego Izaaka; wtedy poznam, że jesteś łaskaw dla mego pana» (Rdz 24, 12-14). Pewna dziewczyna wracając od studni z pełnym dzbanem wody na ramieniu, niczego nie przeczuwając, przerywa modlitwę starca, który zabiega jej drogę i prosi o trochę wody.  Była to właśnie Rebeka, córka Betuela, syna Milki, żony Nachora, brata Abrahama. Bardzo piękna, dziewica, uważna i wrażliwa nawet na spragnione zwierzęta – chętnie spełnia życzenie przybysza. A Eliezer, sługa, pozwala jej pracować. Powinien przybiec, pomagać jej, a on tylko patrzy i obserwuje – nie z wygodnictwa, czy z egoizmu, ale z ważnej przyczyny. Gdy ugasił on pragnienie, Rebeka (…) szybko wylała ze swego dzbana wodę do koryta i pobiegła znowu do studni czerpać wodę, aż nanosiła dla wszystkich wielbłądów. On zaś zdziwiony czekał w milczeniu, aby się przekonać, czy Pan pozwoli mu dopiąć celu podróży, czy nie (Rdz 24, 21).  Była to próba najwyższego stopnia – jak egzamin. I ku jego zdziwieniu, dziewczyna zdała go na piątkę. Modlitwa została wysłuchana! Rebeka nie wykonywała tej pracy z jakiejś przebiegłości, nie oczekiwała od tego starca żadnej nagrody. Nie chciała się komuś przypodobać albo coś osiągnąć, pragnęła tylko jemu pomóc. Nigdy nie wiadomo, co może człowiek niekiedy uczynić jednym dobrym słowem albo czynem. Także Rebeka nie wiedziała, że ta chętna służba będzie mieć dla niej tak dalekosiężne skutki – stanie się szczęśliwą narzeczoną. Często małe i drobne służby przynoszą wielkie owoce.  Tak naprawdę, w opisywanym wydarzeniu, ujawnia się działanie Boga. Eliezer milcząco podziwiał Rebekę. Napięcie w jego duszy rosło; był bardzo ciekawy, czy Pan pobłogosławi jego drodze czy nie. Ona byłaby odpowiednia – tak myśli i staje się wielkodusznym: (…) gdy się wielbłądy napiły, wyjął  kolczyk złoty wagi pół sykla oraz włożył na jej ręce dwie bransolety złote ważące dziesięć syklów (…) (Rdz 24, 22). Taka dziewczyna zasługuje na nagrodę. Najchętniej wszystko by jej powiedział, ale jeszcze nie może tego uczynić. Młoda dziewczyna jest pracowita i usłużna, ale musi przecież pochodzić z rodziny Abrahama. Takie polecenie otrzymał od swego pana. Dlaczego takie ograniczenie? Dlaczego Abraham chce związku ze swoim rodem?  Wiara

Na Boży rozkaz miał przecież odejść z tej rodziny, a teraz znowu chce wiązać się z nią. Czy jest to może problem rodowy albo lepiej powiedzieć rasowy? Nie jest obojętne, z jaką rodziną wiąże się człowiek. Istnieją pewne naturalne prawa, które należy brać pod uwagę. Żydzi zostali narodem pomimo wielkiego rozproszenia dzięki wielkiej dyscyplinie rasowej. Ma się jednak wrażenie, że Abrahama wiązało coś więcej, niż tylko prawo czystej rasy. Bóg skazał Kananejczyków na zanik, a Abraham szukał w swoim rodzie czegoś więcej niż rasy. Szukał ducha, który miał zrozumienie dla Bożych planów. Dobrze wiedział, że małżeństwo jest sprawą ważną dla królestwa Bożego i nie może popełnić tu błędu. Było jasne, że chętnie służące dziewczęta znajdują się także w świecie. Nie musiałby pokonywać tak długiej drogi, takie niewiasty znalazłyby też wśród Kananejek. Ale to jeszcze nie wystarczy, by spośród nich brać synową. Musi być także bliska w wierze. Dlatego Eliezer pyta ją: «Czyją jesteś córką, powiedzże mi; czy w domu twego ojca jest miejsce dla nas na nocleg?» A ona rzekła: «Jestem córką Betuela, syna Milki, którego ona urodziła Nachorowi». Po czym dodała: «Dość u nas słomy i paszy oraz miejsca do przenocowania» (Rdz 24, 23-25). I tu ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu słyszy, że ma przed sobą kobietę z bliskiego rodu i wiary. Z radości otworzył swoje usta ku chwale Bożej, padł na kolana i rzekł: «Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg mego Abrahama, który nie omieszkał okazać łaskawości swej i wierności memu panu, ponieważ prowadził mnie w drodze do domu krewnych mojego pana!» (Rdz 27). Jego modlitwy zostały wysłuchane.

Dziewczyna była dziewicą – jest to bardzo ważna uwaga. Nie każda dziewczyna może być piękna, ale każda może mieć pieczęć dziewictwa. Zna się wypadki, że dziewczyna jest piękna, ale nie ma znaku dziewictwa. Do piękna i wartości dziewczyny należy w pierwszym rzędzie także moralna czystość. W sposób szczególny domaga się tego współczesność. Oczywiście, także i młodzieńcy powinni być tacy sami. Niekiedy bowiem praktykuje się podwójną moralność, jedną dla dziewcząt, drugą dla chłopców i mężczyzn.

Rebeka, niezmiernie zaskoczona, z zapłonioną twarzą, z mieszanymi uczuciami dotyka klejnotów. Każdą zdrową dziewczynę interesują piękne rzeczy, które mają służyć ku jej ozdobie. Dziewczęta mają być piękne i powinny starać się o to. Oczywiście w granicach przyzwoitości. Ich wysiłek jednak ma zmierzać głównie do tego, aby były wewnętrznie piękne. Zachowanie się Eliezera poruszyło jej duszę. Czuła, że jest to niezwykłe spotkanie, że wokół niej dzieje się coś szczególnego. O stryju Abrahamie wiele już słyszała, dlatego  (…) pobiegła do domu i opowiedziała swej matce o tym, co zaszło (Rdz 24, 28). W tym momencie widać szczególną cechę jej charakteru, która pozwala głębiej zajrzeć do tej rodziny. Między dojrzewającymi dziećmi a rodzicami atmosfera nie zawsze jest najzdrowsza. Rebeka biegnie właśnie do matki, której jako najwierniejszej przyjaciółce, chce powierzyć ważną dla niej tajemnicę.

Zaręczyny

W domu, brat Rebeki – Laban, zajmował pierwsze miejsce w rodzinie. Widząc u siostry bransolety i kolczyki, pośpiesznie udał się do przybysza i rzekł: «Pójdź, błogosławiony przez Pana, czemu stoisz tu na dworze! Przygotowałem dom dla ciebie i miejsce dla twych wielbłądów» (Rdz 24, 31). Podano posiłek, ale Eliezer oświadczył: «Nie będę jadł dopóki nie przedstawię mojej prośby» (Rdz 24, 33). Rodzice dowiedzieli się wtedy, że przybył on prosić o żonę dla syna ich krewnego. Opowiedział im o wysłuchanej modlitwie przy źródle i prośbie skierowanej do Boga o znak. Dlatego stwierdzili oni krótko: «Ponieważ Pan tak zamierzył, nie możemy ci powiedzieć nie lub tak. Masz przed sobą Rebekę, weź ją z sobą i idź. Niechaj będzie ona żoną syna pana twego, jak postanowił Pan» (Rdz 24, 50). Wydaje się, jakby przy tej rozmowie nie było Rebeki, ale ona tam jest. Razem z rodzicami przeżywa szczególne i nieoczekiwane zrządzenia Boże. Jest proszona o rękę. Każda dziewczyna w życiu o tym marzy. Także i ona była w tym do nich podobna, ale w swojej wierze nauczyła się czekać. Dla wielu dziewcząt taka postawa jest czymś bardzo ciężkim, np. córki Lota zwątpiły i dopuściły się haniebnego czynu. Trzeba nauczyć się od Rebeki wytrwale czekać, wykonywać wiernie swoje powinności. Tam gdzieś daleko, w Kanaanie, Izaak walczy na modlitwach o swoją narzeczoną, a Rebeka nawet nie przeczuwa, że będzie nią właśnie ona.

Prośba o rękę Rebeki została pomyślnie załatwiona i w rodzinie Betuela chciano przygotować uroczystą gościnę, a właściwie zaręczyny, niestety bez obecności pana młodego. Narzeczona, która jeszcze go nie widziała, powiedziała swoje ,,tak”. Zaręczyny opierają się na pewności wiary. Nie tylko Eliezer i rodzina, ale i panna młoda byli całkowicie przekonani, że wszystkimi wypadkami kieruje Bóg i dlatego nie można spraw odkładać na potem. Mówi się, że małżeństwa zawierane są w niebie, ale wiadomo, że nie wszystkie. Niektóre zawierane są na ulicy, w sali tanecznej, albo tylko ze względu na majątek, piękny wygląd czy pozycję społeczną. Tu jednak mamy przykład małżeństwa, które poddane jest woli Bożej. Eliezera nie interesują sprawy materialne, tylko dusza dziewczyny.

Kiedy usłyszał on zgodę panny młodej, pokłonił się Bogu aż do ziemi. Dopiero potem nastąpił akt podpisania umowy między dwiema stronami. Złote pierścienie nie były jeszcze potrzebne. Jednak Eliezer przy studni uczynił już o wiele więcej. Obsypał dziewczynę złotymi kolczykami i bransoletami. Teraz przekazuje bogate dary nie tylko narzeczonej, ale i całej rodzinie – oto prawdziwie książęce zaręczyny. Był to szczególny dzień, po którym wszyscy udali się na spoczynek, ale jak się wydaje, tej nocy nie mogli dobrze spać. Nie z powodu utrapienia, ale radości z tego, co się stało. Wszyscy byli bardzo wzruszeni. Rebeka jest już szczęśliwą panną młodą. Jest dziewczyną piękną, rozumną, zdolną, która podjęła samodzielną decyzję – odchodzi do Izaaka. Niekiedy jest się świadkiem, że córki i synowie zakochują się przedwcześnie, w wieku niedojrzałym. I wtedy z takich związków rodzą się tragedie. Rebeka jest panną z zamożnej rodziny, jest stateczna i cierpliwa, bo potrafiła czekać na tego, którego wybrał i posłał jej Pan. Była to naprawdę wierząca kobieta.

Spotkanie z Izaakiem

Tej nocy także i stary Eliezer nie mógł spać. Modlił się i radził Pana. Rano, kiedy wstał, zaskoczył całą rodzinę niespodziewaną prośbą: «Pozwólcie mi wrócić do mojego pana» (Rdz 24, 54). Oczywiście nie samemu, ale razem z Rebeką. Naraz jakby stał się niewrażliwym na nic, jakby nie wiedział, co można a czego nie. Natychmiast chce wracać i zabrać ze sobą także pannę młodą. Rodzina chciała ją zatrzymać przynajmniej dziesięć dni, ale on jest uparty: «Nie zatrzymujcie mnie wy, skoro Pan pozwolił mi dopiąć celu mojej podróży. Pozwólcie mi odejść (…)» (Rdz 24, 56). Jego serce przepełniała radość i chciał ją jak najszybciej zanieść Abrahamowi i Izaakowi. Kiedy Bóg prowadzi, człowiek nie może stanąć Mu na drodze. W tym momencie jest się świadkiem zdrowej atmosfery w tej rodzinie. Ostateczna decyzja należy do Rebeki: «Zawołajmy dziewczynę i zapytajmy ją samą» (Rdz 24, 57). Napięcie wzrasta, jednak dziewczyna oznajmia: «Chcę iść» (Rdz 24, 58). Odejście dla niej było ciężkie. Nie znała kraju, ani swojego oblubieńca, ale jasno wiedziała, że wszystkim kieruje Bóg, więc poszła. Nic tak nie uspokoi duszy człowieka, jak pewność, że droga, którą się idzie jest Boża. Muszą wtedy ustąpić wszystkie emocje i wszystkie związki uczuciowe. Piękno i wielkość Rebeki ukazuje się w tym, że wyrusza, gdyż wie, że wzywa ją nie tylko narzeczony, ale w pierwszym rzędzie Pan.

Rodzina odsyła Rebekę nie tylko z błogosławieństwem, ale i z bogatymi darami. Wśród nich są jej służebnice, a zwłaszcza piastunka Debora, która pod wieloma względami podobna była do starego Eliezera. Z wielką delikatnością troszczył się on o pannę młodą, podczas drogi opowiadał jej o życiu rodziny, do której miała należeć. Rebeka chłonęła jego słowa, chociaż fotografii jeszcze wtedy nie było, to ona w swojej wyobraźni wszystko już widziała. Wreszcie stanęli na granicy i zbliżali się już do celu drogi: A Izaak naówczas mieszkał w Negebie, właśnie wracał od studni Lachaj-Roj; wyszedł bowiem pogrążony w smutku na pole przed wieczorem. Podniósłszy oczy ujrzał zbliżające się wielbłądy (Rdz 24, 62-63). Obraz jest zachwycający. Izaak czekał na swoją narzeczoną. Jak to czynił? W ciągu dnia wiernie wykonywał swoje powinności, ale wieczorem samotnie wychodził na zewnątrz, by rozmyślać i zastanawiać się. Jego modlitwa nie była krótka czy zdawkowa, raczej miała charakter rozmowy, przepełnionej pragnieniami i nadziejami. Na niej wypraszał dla siebie żonę i ją witał. O, gdyby wszyscy młodzi współmałżonkowie byli tak witani, jak Rebeka przez Izaaka.

Droga się skończyła – oto pierwsze spotkanie młodych, naprawdę piękne i wzruszające. Takie momenty w życiu ludzi są zawsze ważne i interesujące. Gdy wybranka podniosła oczy i zobaczyła umiłowanego, szybko zsiadała z wielbłąda i zapytała sługi: «Kto to jest ten mężczyzna, który idzie ku nam przez pole?». Sługa odpowiedział: «To mój pan». Wtedy Rebeka wzięła zasłonę i zakryła twarz (Rdz 24, 65). Została chwilowo dla narzeczonego tajemnicą. Potem Izaak wprowadził ją do namiotu swojej matki i wziął ją za żonę. Miłował ją i była mu pociechą po jej śmierci. To miejsce ma swoje sławne dzieje. W nim porodziła go jego matka, a Rebeka ma stać się nie tylko żoną, ale i matką nowego pokolenia wiary. Małżeństwo jest nie tylko wspólnotą stołu i pracy w domu, ale również wspólnotą w życiu intymnym. I to nie tylko dla zrodzenia dzieci, ale i dla pogłębiania jedności małżonków między sobą. Warto podkreślić, że w niemieckim przekładzie czyta się: gewann sie heb – to oznacza, że on swoją żonę z upływem czasu coraz bardziej miłował. W tym jest zdrowy i właściwy rozwój pięknego małżeństwa. To jest proces postępujący – miłość małżonków ma stale wzrastać.

Pierwsze spotkanie tych dwojga narzeczonych dokonało się przy modlitwie. Abraham, Eliezer, Izaak, Rebeka – wszyscy trudzą się o rozwiązywanie swoich spraw na szczerych rozmowach z Bogiem. Oni nie znali innej drogi. Gdyby człowiek uczył się od nich tej postawy – wszystkie swoje kłopoty, a głównie ożenki i zamążpójścia dzieci oraz problemy rodziny przedkładać Bogu. Życie młodej żony z czasem bardzo się skomplikowało. Święty Bóg jednak nigdy nie wypuścił jej ze swoich rąk. To rozważanie o jej młodości miało zachęcić do tego, aby także czas miłości bez żadnych ograniczeń oddać pod kierownictwo Boga, który kształtuje błogosławione rodziny. Niemniej, małżeństwo zawierane nawet na tych najzdrowszych fundamentach nie może przebiegać bez bólu i wstrząsów. Ale jeśli miłuje się Boga, to wszystko będzie służyć ku dobremu.

Rebeka – żona

Izaak, mając czterdzieści lat, poślubił Rebekę. Ich miodowe miesiące, pełne zakochania i miłości, powoli odeszły na dalszy plan. Bowiem z upływem czasu okazało się, że szczęście małżeńskie nie jest zapewnione nawet w najbardziej dobranym związku. Doświadczają obydwoje twardej rzeczywistości – żona, pomimo Bożych obietnic, jest niepłodna. Przysięga małżeńska została zawarta według zasad wiary Abrahamowej. Wiedzieli oni, że nie jest ona sprawą tylko prywatną, gdzie główną rolę odgrywają osobiste pragnienia czy porywy serca. Kobieta nie jest zabawką dla mężczyzny lub siłą roboczą, ale matką rodu, kapłańską duszą rodziny. Z takim błogosławieństwem wysyłano z domu rodzicielskiego Rebekę, z taką nadzieją witano ją również w domu Abrahama. Izaak wprowadził ją do namiotu Sary, gdzie miała stać się matką nowego pokolenia. Bóg powiedział Abrahamowi: Spójrz na niebo i policz gwiazdy. (…) Tak liczne będzie twoje potomstwo (Rdz 15,5). Taki stan oczekiwania na potomka trwał już dwadzieścia lat, a Boże proroctwo nadal nie spełniało się. Był to długi czas i wystarczający do tego, aby człowiek pogrzebał swoje nadzieje.

Niepłodna Rebeka

Przyczyna tkwi w kobiecie: Nad pierwszymi pramatkami Izraela, którym dana była obietnica potomstwa, unosi się jakiś zagadkowy cień niepłodności – twierdzi Frey. Tak było z Sarą, tak jest i z Rebeką. W takich chwilach człowiek szuka różnych dróg i ścieżek, aby tylko wyjść z biedy. Abraham z Sarą chcieli zapewnić sobie przyszłość w osobie Izmaela. Izaak idzie jednak własną drogą. Duchowy kapitał zgromadzony przez rodziców był dla niego cenną wskazówką. Imię Izaaka: będą się śmiać – mówiło o tym, że Sara urodziła go tylko z Bożą pomocą. Dlatego małżonkowie weszli na drogę wiary i pokornych błagań: Izaak modli się do Pana za swą żonę, gdyż była ona niepłodna (Rdz 25, 21). Jako mąż modlitwy, w zaufaniu do Boga, oczekiwał swojej narzeczonej, modlitwą ją witał i w niej błagał o dar macierzyństwa. Szczęśliwa każda Rebeka, której Pan dał takiego męża, i szczęśliwy mąż mający taką żonę. Kiedy dwoje są zgodni, tam nawet skały muszą się poruszyć, a niepłodna musi począć. Po kilkudziesięcioletnim zmaganiu się na modlitwie Pan wysłuchał go, i Rebeka, żona Izaaka, stała się brzemienna (Rdz 25, 21). W namiotach Izaaka zaświeciło słońce Bożej mocy i łaski. Zapanowała niewysłowiona radość, kiedy małżonka znalazła się w stanie błogosławionym. Byli oni Bożymi ludźmi, w swojej bezradności nie wyrzekli się nadziei, że mają Boga, który może wszystko. Wielka to rzecz mieć taką wiarę w Boże możliwości. Małżonkowie się modlą, a Bóg daje się ubłagać. Bo nie historia i tradycja są najważniejsze, ale osobiste przeżywanie spotkania z Nim i wysłuchane rozmowy!

Ezaw i Jakub

W szkole Boga zdany jeden egzamin, pociąga za sobą kolejną próbę, zwykle trudniejszą. Rebeka jest już w piątym miesiącu ciąży i wtedy zauważa, że nosi pod swoim sercem bliźnięta. Jest to bardzo radosna nowina. Ale zaraz przychodzi smutek, bowiem (…) walczyły dzieci za sobą w jej łonie (…) (Rdz 25, 22). Ogarnia ją strach. Jeśli już w jej żywocie są one nastawione wrogo do siebie – myślała – to, co będzie z nimi, kiedy będą musieli żyć razem? Na radosny rodzinny nastrój pada cień niepewności: oby tylko nie powtórzyła się historia z Kainem i Ablem.

Lęk w życiu jest bardzo złym doradcą. W takich chwilach niektórzy ludzie uciekają się do wróżb, by dowiedzieć się, jaka będzie przyszłość. Wielkość Rebeki ukazała się w tym, że udaje się pod właściwy adres. Pyta Pana o przyszłość swoich dzieci i otrzymuje taką odpowiedź: «Dwa narody są w twym łonie, dwa odrębne ludy wyjdą z twych wnętrzności; jeden będzie silniejszy od drugiego, starszy będzie sługą młodszego» (Rdz 25, 23). Rebeka znała piękną przeszłość swoich przodków, mieszkała przecież niedaleko studni, którą nazywano studnią Żywego – Widzącego mnie (zob. Rdz 24, 62). Tu Bóg przyszedł z pomocą znajdującej się w biedzie Hagar. Jeśli jej pomógł, to nie odmówi pomocy także i mnie – pomyślała. Poszła zapytać Pana – jest to jedno z najpiękniejszych zdań Starego Przymierza. Szczęśliwe dzieci, jeśli ich matki tak postępują.

Nie tylko mąż, ale i żona jest człowiekiem wielkiej modlitwy. Ona znała swojego Boga, a obecną udrękę swojego życia uważała tylko za okazję, by znaleźć się bliżej Niego i otrzymać nowe objawienie. I nie myliła się. Pan odsłania przed nią przyszłość jej synów. Otrzymała ducha prorockiego i nowe światło. Jest wiele kobiet, które nie biorą z niej przykładu, dlatego trudno się potem dziwić, że nie wiedzą jak postępować z dziećmi. Należy uczyć się przeżywać wszystko w zjednoczeniu z Bogiem, nawet drobne rzeczy. A oczekiwane potomstwo i posiadanie go nie jest drobnostką. Do tego potrzeba Bożej pomocy. Zapowiedź przyszłości jej synów oznaczała, że sprawy życiowe nie ułożą się tak gładko i słodko, jak by sobie tego życzyła. Nigdy sprawy z dziećmi nie idą tak łatwo. Stanie się matką dwóch różnych światów. Synowie, którzy walczą już w jej łonie, zapoczątkowują stały antagonizm, jaki będzie trwał między bratnimi narodami: Edomitami a Izraelem.

Koalicje rodzinne

Przyszedł czas porodu, zapowiedź się spełniła. Na świat przyszli bliźniacy: I wyszedł pierwszy syn czerwony, cały pokryty owłosieniem, jakby płaszczem; nazwano go więc Ezaw. Zaraz potem ukazał się brat jego, trzymający Ezawa za piętę; dano mu na imię Jakub (Rdz 25, 25-26). Ten fakt nie uszedł uwadze ojca. Czuwał nad tym, aby nie pomylić kolejności narodzin chłopców, ponieważ pierwszy, zgodnie z tradycją, miał stać się dziedzicem rodzicielskiego majątku, ale również drogi wiary i posłannictwa Bożego. Szybko podrośli, namioty Izaaka nie są już puste, wokół biegają dwaj synowie, żywi i zdolni. Patrząc na nich, nikt by temu nie uwierzył, że są braćmi, tak bardzo różnili się między sobą: A gdy chłopcy urośli, Ezaw stał się zręcznym myśliwym, żyjącym w polu. Jakub zaś był człowiekiem spokojnym, mieszkającym w namiocie. Izaak miłował Ezawa, bo ten przyrządzał mu ulubione potrawy z upolowanej zwierzyny; Rebeka natomiast kochała Jakuba (Rdz 25, 27-28). Nosiła ich jedna matka, jednakowo się nimi zajmowała i wychowywała, ale tylko młodszy idzie za nią. Ten drugi, niechętnie mieszka w domu, ściany namiotu są dla niego za ciasne, przychodzi tutaj tylko spać, niekiedy nawet i tego nie czyni. Matka chciałaby widzieć jego serce bardziej wrażliwe i otwarte, ale jest to daremny trud. I stało się to, co w rodzinie nigdy stać się nie powinno. Zupełnie niepostrzeżenie powstała koalicja i rodzina się podzieliła. Ojciec darzył sympatią Ezawa, matka Jakuba. Kiedy nie mieli dzieci, był to bolesny problem, ale gdy je otrzymali, powstał jeszcze większy. Koalicyjna miłość rodziców nie jest odosobnionym zjawiskiem także dzisiaj. Przynosi ona zazwyczaj gorzkie owoce.

W domu Izaaka sprawy rozwinęły się do tego stopnia źle, że między braćmi dokonała się smutna umowa o kupnie i sprzedaży: Gdy pewnego razu Jakub gotował jakąś potrawę, nadszedł z pola Ezaw bardzo znużony i rzekł do Jakuba: «Daj mi choć trochę tej czerwonej potrawy, jestem bowiem znużony». (…) Jakub odpowiedział: «Odstąp mi najprzód przywilej pierworodztwa!» Rzekł Ezaw: «Skoro niemal umieram z głodu, cóż mi po pierworodztwie?» Na to Jakub: «Zaraz mi przysięgnij!» Ezaw mu przysiągł i tak odstąpił swe pierworodztwo Jakubowi!» (Rdz 25 29-34). Nie musiałoby do niego dojść, gdyby obydwoje rodziców było przy nich i postępowaliby według objawionego słowa Bożego. Rebeka przecież usłyszała od Pana: Starszy będzie sługą młodszego. Ona chciała w duchu tych słów rozwiązywać problemy, ale mąż nie. Małżonkowie nie rozumieli się i to rodziło wielki ból, zwłaszcza dla Rebeki. Miała ona swoje prorockie oczy, była dobrą kobietą i kochała swojego małżonka, ale ten jakby nie uznawał jej prorockiego widzenia. W jego oczach Ezaw był pierworodnym i według litery prawa miał rację. Chciał z przekonania pobłogosławić go i uczynić dziedzicem domu. Z flegmatyczną wytrwałością trzymał się swojego zamiaru i myślał, że broni Bożych zasad. Taka postawa Izaaka była głośnym wołaniem Pana – bowiem wychowanie zawodziło, a objawienia Bożego nie respektowano. Ta umowa miała swoje smutne, a nawet tragiczne dalsze dzieje, spowodowane w znacznej mierze przez winę rodziców.

Izaak i Rebeka w Gerarze

Rebeka musiała być bardzo piękną kobietą, gdyż i po czterdziestoletnim stażu małżeńskim wyglądała na tak młodą niewiastę, że była przedmiotem podziwu i opowieści całej okolicy. Gdy zapanowała w Kanaanie po raz drugi wielka susza, Izaak udał się do Gerary, aby uciec przed głodem. Chcąc też uchronić się przed zawiścią Filistynów, pomógł sobie kłamstwem i przedstawiał żonę jako swoją siostrę. Nie wiele brakowało, aby jakiś poganin wziął jej do siebie. Ocalił ich mały epizod z ich małżeńskiego życia. Izaak czule uśmiechał się do żony, a to nie umknęło uwadze Filistynów. Małżonkowie nie byli dość ostrożni, ale cóż można robić, jeśli ludzie się kochają, a Rebeka jako kobieta cieszyła się z tego, że jest miłowana. To jest jej prawo, a mężczyźni powinni o tym pamiętać. Dla Filistynów było jasne, że nie może być ona jego siostrą, gdyż tak mogą odnosić się do siebie tylko małżonkowie. Był to także znak ich zdrowego i naturalnego życia, prawdziwej pogłębiającej się z wiekiem miłości (zob. Rdz 26, 1-11).

            Ta okoliczność wyszła im jednak na dobre. Stali się chronionymi i poważanymi obywatelami tego kraju. Osiedlili się tam na Boży rozkaz. Izaak zasiał (…) ziarno i doczekał się w owym roku stokrotnego plonu, gdyż Pan mu błogosławił. I tak stawał się on coraz bardziej zasobny, aż dorobił się wielkiej majętności. Miał liczne stada owiec i wołów i wiele służby (Rdz 26, 12-14). Bardzo się wzbogacił i dlatego Filistyni zaczęli zazdrościć mu jego majątku. Izaak siał i zbierał obfite plony – na tle tej pracy należy widzieć także i Rebekę. Mówiło się kiedyś, że żona trzyma trzy węgła domu, a mąż tylko jedno. Na darmo mąż może się trudzić i pracować, jeżeli żona w domu nie ochroni i rozumnie nie rozdzieli owoców jego pracy. Rebeka była pobożną kobietą, a jej trzeźwość myślenia przejawiała się w roztropnym szafowaniu rzeczami materialnymi. Dlatego powie św. Łukasz: Jeśli w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? (Łk 16, 11).

            Pobożna i gospodarna

Tajemnica zdrowej pobożności znajduje się w tym, by mieć zrozumienie dla modlitewnych ołtarzy, dla prawa pierworodztwa, ale także, by mądrze posługiwać się ziemskimi dobrami. Kobieta, która nie potrafi gospodarzyć, nie może być piękna i naprawdę Boża. Szczęśliwi są Izaakowie, którzy mają takie Rebeki: Dom i dziedzictwo po przodkach, lecz żona rozsądna darem od Pana (Prz 19,14). To nie jest przesada tak sądzić. Kto zna życie, to wie, że kobieta jest ważna dla losu mężczyzny, rodziny, Kościoła i narodu. Mąż według Bożego porządku miałby być głową wspólnoty rodzinnej, ale jej sercem jest żona. Izaak stał się patriarchą, ale nie bez jej zasługi. Jeśli żona jest dobra, może wiele naprawić, co w rodzinie ulegnie zniszczeniu. Jest ona szczytowym dziełem Bożej ręki. Ale jeśli upadnie, lepiej jest mieszkać gdzieś w kącie na strychu, niż z taką żoną w domu (zob. Prz 21, 9; 25, 24). Rebeka była piękną kobietą, ale to wszystko byłoby za mało, gdyż (…) kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana (Prz 31, 30). O tym właśnie pisze mądry Salomon, który miał bardzo gorzkie doświadczenia z kobietami. Rebeka bała się Boga, a taką niewiastę trzeba chwalić! Dlatego ją jako pannę i żonę, za taką postawę powinny naśladować wszystkie kobiety.

Rebeka – matka

Dzieje Rebeki jako matki są dramatyczne i pełne napięcia. Kim jest człowiek – to najlepiej widać w okresie jego starości. Jej koniec życia wydaje się być mniej sławny niż jego początek. W osobie właściwości charakteru i temperamentu, z upływem czasu, rozwijają się i dojrzewają w wieku sędziwym. Tak było również i w żonie Izaaka. Biblia nigdy nie stara się malować ludzi idealnych, piękniejszych, niż byli w rzeczywistości, nie przemilcza ich grzechów, opisuje ich życie takie, jakie było.

Podzielona miłość do dzieci

Najpierw młodzi małżonkowie na modlitwie błagali o dzieci, a potem zmagali się z trudem wychowania bliźniaków. Matka swoje zadanie traktowała poważnie. Pragnęła, aby ich synowie byli ludźmi pięknymi i pożytecznymi, a w przyszłości dobrymi mężami. Ale chłopcy, o różnych charakterach, przysparzali wiele kłopotów, zwłaszcza starszy, który stał się myśliwym i był mężem pola. Wychowanie drugiego syna było dla niej łatwiejsze. Chętnie przebywał w namiotach. Rodzina, wspólnota i ludzie byli jego światem. Tam widział swoje życiowe posłannictwo. Ezaw zaś chciał łowić i zyskiwać, Jakub – słuchać, myśleć i służyć. Pierwszy interesował się światem dzikiej natury, drugi znowu miał uszy otwarte na głos wyższego świata i cechowała go głęboka troska o człowieka. Matka dostrzegała te różnice i głęboko przeżywała wszystkie radości i trudności związane z miłością do jej synów. Instynktownie skłaniała się ku młodszemu. Kochała także Ezawa.

Podzielona miłość rodziców do dzieci miała swoje dalekosiężne, a nawet tragiczne następstwa. Różne koncepcje wychowania chłopców rodziły napięcia i sprzeczki. Nie znaczy to, że się nienawidzili albo kłócili – ich związek był szczęśliwy. Izaak, na występujące różnice u swoich synów, reagował zupełnie inaczej niż żona. W czym ona widziała skazę, w tym on zaletę. Dostrzegali to także ich synowie. Jakub oddalał się od ojca, a Ezaw przybliżał. Bardziej miłował tego drugiego, gdyż chętnie jadł dziczyznę, którą mu przynosił. Żołądek odgrywał zawsze ważną rolę w życiu ludzi. Wykorzystywał on tę słabość ojca do swoich celów. Były to niepozorne drobiazgi dnia powszedniego, ale one składały się na dzieje rodziny i każdy z jej członków musiał kosztować gorzkich owoców swoich czynów.

Zazdrośni Filistyni

Do problemów w rodzinie doszły spięcia z Filistynami, bowiem, w tym czasie, mieszkali oni w ich kraju. Bóg błogosławił Izaakowi – miał liczne zbiory zboża, wiele stad owiec i wołów oraz służby. Bogaty, wzbudzał zazdrość mieszkańców do tego stopnia, że zasypali ziemią wszystkie studnie, które kiedyś wykopali słudzy jego ojca, Abrahama. Do nich, dołączył się też król Abimelek, oznajmiając zawistnie: «Odejdź od nas, bo jesteś zamożniejszy od nas» (Rdz 26, 16). Wraz z żoną rozbili więc namioty w dolinie Geraru. Oczyszczając w tej okolicy kolejne nieczynne studnie ojca, słudzy jego natrafili na bijące źródło wody, o które ponownie (…) pasterze z Geraru wszczęli sprzeczkę z pasterzami Izaaka i mówili: «To dla nas ta woda!» (Rdz 26, 20). Ustąpił im więc, kopiąc kolejną studnię, o którą także powstał spór. Dopiero za trzecim razem Filistyni dali mu spokój, gdy przeniósł się w inne miejsce i tam wykopał studnię Rechobot, mówiąc: «Teraz dał nam Pan swobodną przestrzeń abyśmy się rozmnażali w tym kraju» (Rdz 26, 22). Potem wyruszył on do Beer-Szeby, gdzie pierwszej nocy ukazał mu się Pan, który rzekł: «Ja jestem Bogiem twego ojca, Abrahama. Nie lękaj się, bo Ja będę z tobą. I będę ci błogosławił, rozmnażając twoje potomstwo przez wzgląd na Abrahama, który Mi służył» (Rdz 26, 24). Wtedy Izaak zbudował tam ołtarz dla Pana i modlił się do Niego, tam też rozbił namioty, aby zamieszkać.

Po jakimś czasie przybyli z Geraru: Abimelek, jego przyjaciel Achuzat oraz dowódca wojska Pikol – chcieli zawrzeć trwały pakt z Izaakiem: «Widząc, jak Pan jest z tobą, postanowiliśmy, aby istniała między nami, czyli między nami a tobą umowa. Chcemy z tobą zawrzeć przymierze, że nie uczynisz nam nic złego, jak i my nie skrzywdziliśmy ciebie, wyświadczając ci tylko dobro, i pozwoliliśmy ci spokojnie odejść. Niechaj ci więc teraz Pan błogosławi!» (Rdz 26, 28-29). Na cześć tego porozumienia, Izaak wyprawił im ucztę, po czym na drugi dzień pożegnał ich i rozstali się w zgodzie. Tego też dnia słudzy wykopali nową studnię, oznajmiając mu: «Znaleźliśmy wodę!» (Rdz 26, 32). Rodzina Izaaka doznała wielu krzywd od ludzi im nieżyczliwych. Jednak z  pomocą Boga mieli siłę do przebaczania i pokojowego rozwiązywania różnych konfliktów.

Jehudit i Bosmat

W życiu tak bywa, że po wielu sukcesach nadciągną także i chmury. Przychodzą nowe próby, zwykle cięższe od poprzednich. Ezaw chciał się żenić. Problem nie bez znaczenia. Jeśli dzieci wierzących rodzin zakładają nowe rodziny, to jest to zawsze ważne wydarzenie, krok decydujący o losie doczesnym i wiecznym. Dla niego niestety nie były ważne więzy rodzinne. Powtórzyła się przeszłość: Gdy miał (…) czterdzieści lat, wziął za żonę Jehudit, córkę Chetyty Beeriego, oraz Bosmat, córkę Chetyty Elona. Były one powodem zgryzoty Izaaka i Rebeki (Rdz 26, 34-35). Ożenił się z dwiema Chetytkami naraz, które nie znały Boga i nie miały zrozumienia dla objawionego słowa Bożego. Stały się goryczą Izaakowego domu, oczywiście, w pierwszym rzędzie dla Rebeki, która nie znalazła zrozumienia także u swojego męża. Takie utrapienia należą do największego bólu ludzkiego życia. Te dwie gorzkie pigułki – to była jasna Boża mowa, przez którą Izaak mógł już wreszcie pojąć, że jego syn Ezaw nie jest zdolny stać się nosicielem linii pierworodztwa. Pomimo to, chciał nadal dać starszemu błogosławieństwo. Sytuacja stała się bardzo ciężka, powstało napięcie, które musiało wybuchnąć.

Błogosławieństwo Izaaka

Lata mijały, Izaak był stary i stracił wzrok, czuł, że nadszedł czas, aby wreszcie uczynić porządek w domu. Potajemnie zawołał swojego starszego syna: «Oto zestarzałem się i nie znam dnia mojej śmierci. Weź więc też przybory myśliwskie, twój kołczan i łuk, idź na łowy i upoluj coś dla mnie. Potem przyrządź mi smaczną potrawę, jaką lubię, podaj mi ją, abym jadł i abym ci błogosławił, zanim umrę» (Rdz 27, 2-4). Ojciec jednak nie miał przy tym całkowicie czystego sumienia. Dobrze wiedział, że jego małżonka nie zgodziłaby się na taki plan, dlatego chciał uczynić to potajemnie. Co powinno być sprawą i radością całej rodziny, stało się tajemnicą. Także ta scena daje możność głębszego wglądu w stan kryzysu Izaakowej wspólnoty. Zostały zachwiane fundamenty miłości i zaufania – zanika jedność małżonków na rzecz porozumienia ojca z synem.

Jednak Rebeka słyszała to, co Izaak mówił do swego syna Ezawa (Rdz 27, 5). Musiała więc podsłuchiwać, ale z drugiej strony należy być sprawiedliwym i jej nie krzywdzić. Żona i matka ma prawo wiedzieć, co dzieje się w domu – mieć oczy i uszy otwarte na wszystko to, co jest istotne. Należy zatem odrzucić jej pustą ciekawość. Izaak siał nieufność, dlatego potem musiał zbierać podstęp i kłamstwo. Rebeka, jako zdolna i śmiała kobieta, o silnej woli, słysząc o planie męża, zaczęła szybko działać. Bierze los rodziny we własne ręce. Przebudziła się w niej stara, rodowa natura. Jest przecież siostrą Labana. Nie kierowała się złością przeciwko złości. Izaak działał z przekonania, a ona tym bardziej. Była całkowicie przeświadczona, że decyzja jej męża jest przeciwna Bogu. Uważała, że nie można pozwolić, aby zniszczone zostały Jego plany. Ogarnął ją strach, który niestety zaciemnił jej spojrzenie wiary. Weszła na drogę przebiegłości, aby udaremnić bezbożny i podstępny plan męża.

Do tej sprawy musiała włączyć Jakuba: «Słyszałam, jak ojciec rozmawiał z twoim bratem Ezawem i dał mu takie polecenie: Przynieś dla mnie coś z polowania i przyrządź smaczną potrawę, abym zjadł i pobłogosławił cię wobec Pana przed śmiercią. Teraz więc, synu mój, posłuchaj mego polecenia, które ci dam. Idź, weź dla mnie z trzody dwa dorodne koźlęcia, ja zaś przyrządzę z nich smaczną potrawę dla twego ojca, taką, jaką lubi. Potem mu zaniesiesz, on zje i w zamian za to udzieli ci przed śmiercią błogosławieństwa» (Rdz 27 6-10). Za taką decyzją kryło się wielkie niebezpieczeństwo. Co będzie, jeśli ojciec go rozpozna, a potem nie pobłogosławi, ale przeklnie? Czas był krótki. Matka wzięła całą odpowiedzialność na siebie. Jakub zaś był jeszcze niedojrzałą i nie do końca samodzielną osobą, ale za to dobrym synem matki, który miał zrozumienie dla wyższych wartości życia i wiedział, że dla nich musi nieraz wiele zaryzykować.

Izaak lubił smaczne posiłki, a ona była wspaniałą kucharką. Potrafiła również z koźlęcia przygotować smaczne danie, które on będzie uważał za najlepszą dziczyznę. Jakub zmartwiony powiedział: «Przecież mój brat, Ezaw, jest owłosiony, ja zaś gładki. Jeśli się mnie dotknie mój ojciec, będzie wyglądało to tak, jak gdybym z niego żartował, i wtedy mogę ciągnąc na siebie przekleństwo zamiast błogosławieństwa» (Rdz 27, 11-12). Matka wzięła więc szaty Ezawa, najlepsze jakie miała u siebie, ubrała w nie Jakuba, a skórkami koźląt owinęła mu ręce i nieowłosioną szyję. Dała mu ową smaczną potrawę, którą przygotowała i chleb. Izaak nie rozpoznał Jakuba, zjadł mięso koźląt jako dziczyznę i mu pobłogosławił. Plan Rebeki powiódł się. Okłamała męża i ojca. Dlaczego tak uczyniła?

Zazdrosna miłość matki

Rebeka miała wielkie zrozumienie dla błogosławieństwa rodzicielskiego. Rodzice pobłogosławieni przez Boga mają je przekazywać dalej swoim dzieciom. Matka wyjaśniając synowi jego wagę i wartość, wprowadza go na drogę działania podstępnego. Była to bardzo niebezpieczna gra. Dzieci zawsze łatwiej czynią zło, jeśli w tym pomagają im rodzice. Przed nią pojawił się poważny problem – kim ma być bardziej: żoną czy matką? Kogo ma kochać bardziej: męża czy syna? Zwyciężyła w niej jednak matka. Dziecko stało się bogiem. Dla Jakuba poświęciła męża, małżeństwo, starszego syna i siebie – wszystko. Do takiego czynu zdolna jest tylko kobieta – matka.

Jest to niezdrowe zjawisko. Miłość do dziecka powinna być właściwa, w przeciwnym wypadku, jeśli nie zna prawdy i sprawiedliwości, stanie się przekleństwem, a nie błogosławieństwem. Jak zatem ten zawiły problem rozwiązać? Należy najpierw szukać królestwa Bożego. Rebeka nie pragnęła niczego dla siebie, chciała tylko dobra dla swojego syna. Chociaż krzywdziła męża i czyniła zło, myślała przy tym, że wykonuje tylko to, czego chce Pan Bóg. Taka jest Rebeka. Wielka w swoim poświęceniu, ale zarazem fałszywy i godny potępienia krok, gdyż bardziej kochała swojego syna niż prawdę. Zapomniała przy tym o wielkości swojego Boga.

Rebeka, na drodze nieszlachetnej i błędnej, osiągnęła to, co chciała. Dopuściła się kroku, z powodu którego potem bardzo cierpiała. Nie była to dla niej łatwa decyzja, ale myślała, że tak musi uczynić. Starszy bowiem syn, który lekkomyślnie odsprzedał swoje pierworodztwo, chciał mieć błogosławieństwo bez zobowiązań i walki. W ojcu był upór, a u matki żywiołowe wprost dążenie do wyższych wartości życia. W tej rodzinie wszyscy walczyli, kłamali, cierpieli, płakali, wygrywali, tracili, błogosławili, przeklinali i prowadzili walkę o najwyższe wartości. W tych zmaganiach matka była całkowicie przeświadczona, że Boga ma po swojej stronie. Błogosławieństwo pierworodnego według Bożych planów należało się młodszemu – a nie starszemu. Była to przedziwna Boża logika, której Izaak nie chciał przyjąć. I w tym nieszlachetnym boju Pan stanął po stronie kłamców i ludzi przebiegłych. Jest to tajemniczy i zagadkowy problem Bożego wyboru. I wiadomo, że Bóg się nie pomylił. Pierworodny według litery nie był zdolny rozumieć Bożych myśli. A ojciec? Chociaż długo się opierał prawdzie, jednak w ostatnim, krytycznym momencie życia, odnalazł się i wstąpił w swojej starości na drogę pokuty.

Zemsta Ezawa

Matka z synem mieli Boga po swojej stronie, ale to nie oznaczało, że byli wolni od konsekwencji swoich złych czynów. Pierwszy krok im się powiódł, ale jego następstw długo musieli kosztować. Ezaw nie miał ducha pokuty i pielęgnował w sobie zemstę, przygotowywał bratobójstwo: (…) znienawidził Jakuba z powodu błogosławieństwa, które otrzymał od ojca, i taki powziął zamiar: «Gdy nadejdą dni żałoby po moim ojcu, zabiję mojego brata Jakuba» (Rdz 27, 41-42). O tym dowiedziała się matka. Niebezpieczeństwo, które groziło Jakubowi, nie mogło ujść jej uwadze. Rebeka dobrze znała swego starszego syna. Był gwałtownego usposobienia i jego nienawiść była poważna, ale wiedziała także i to, że z czasem gniew go opuści. Dlatego radziła synowi: «Posłuchaj więc mnie, synu mój: przygotuj się i uchodź do brata mego, Labana, do Charanu. A gdy już przestanie on gniewać się na ciebie i zapomni, co mu uczyniłeś, wtedy dam ci znać i sprowadzę cię stamtąd. Czemu miałabym was obu jednocześnie stracić?» (Rdz 27, 43-45). Takie rozwiązanie było trudne dla Jakuba i dla niej. Nie było innego wyjścia. W tym planie słychać tylko jej serce, brakuje w nim zaufania i zależności od Boga. Miała nadzieję, że syn powróci, ale tak się nie stało.

W przeszłości wiele rzeczy czyniła sama, bez męża. Ale Izaak w ostatnim czasie zmienił swoje myślenie. Chciała teraz z nim porozmawiać, chociaż nie była całkowicie szczera. Powiedziała, że Jakub dostał błogosławieństwo, ale może je stracić, jeśli nie znajdzie dobrej towarzyszki życia. Nie może ożenić się tak, jak to uczynił starszy brat. Czy nie była to piękna troska? Droga właściwa, ale i w tym skrywała się przebiegła żona. Rebeka bowiem nie podaje mężowi właściwej przyczyny odejścia syna. Być może, że nie chciała go zasmucać, ale sądzić należy, że mogłaby powiedzieć całą prawdę: popatrz, mój mężu, popełniliśmy zło, jesteśmy w niebezpieczeństwie, bo stracimy obydwóch naszych synów. A jest to wynik naszych grzechów. Byłoby lepiej, gdyby Jakub odszedł z domu, tym bardziej, że nadszedł czas, aby znalazł sobie towarzyszkę życia. Z naszym Ezawem już przegraliśmy, trzeba nam uważać, aby nie stało się to samo i z Jakubem. Ale tak nie powiedziała. Ten epizod pokazuje, że w ich rodzinie nie było szczerości, tylko dyplomacja.

Śmierć Rebeki

Lata uciekały, sił fizycznych ubywało, a Jakuba nie powracał. Czuła, że musi przygotować się do odejścia. Być może posłała wtedy do Charanu swoją dobrą piastunkę Deborę, ale niczego nie osiągnęła. Rebeka cierpiała z samotności i umierała – może ze smutku za synem. Jej śmierć najbardziej dotknęła Izaaka, który był już ślepy. Został sam. Kto miał się nim opiekować? Synowe – Chetytki? Był to wielki cios, ale kryła się za tym ręka sprawiedliwego Boga. Izaak miał różne sprawy na sumieniu. Nie szanował dostatecznie swojej małżonki, nie uznawał jej prorockiego widzenia, i jak już powiedziano, z uporem przeprowadzał swoje plany. Z przeżytego ich życia można wiele się nauczyć, przede wszystkim słuchania Boga i nielekceważenia Jego słowa.

 

Copyright 2015 - Bonifratrzy - Zakon Szpitalny św. Jana Bożego

realizacja: velummarketing.pl
do góry