Klasztor w Warszawie p.w. św. Ryszarda Pampuri

Rachab: NIERZĄDNICA

W rodowodzie naszego Pana, z wyjątkiem Maryi, wspominane są niewiasty niezbyt pięknego charakteru, a także cudzoziemki, np. Rachab, która była nierządnicą. Z pewnością nie zostałaby z tego powodu zapisana w Piśmie Świętym. Jednakże wykonała odważny czyn wiary, który wspomina List do Hebrajczyków: Przez wiarę nierządnica Rachab nie zginęła razem z niewierzącymi, bo przyjęła gościnnie wysłanych na zwiady (Hbr 11, 31; zob. także Jk 2, 25). Stała się więc jasnym przykładem kobiety dobrych czynów, którą wszyscy powinni naśladować.

Nierządnica

Była Kananejką. Należała więc do narodu przeznaczonego przez Boga na zagładę. Jako odważna kobieta, jest czymś bardzo zagadkowym, z jakiego powodu wybrała styl życia nierządnicy. Wydaje się, że w podobnych przypadkach współwinni są także rodzice, głównie matki, które niedostatecznie czuwają nad swoimi dziećmi. Skłonności do tego grzechu nie pojawiły się u niej przez przypadek. Swoje źródło mogły mieć, np. w cechach temperamentu, i dlatego jedne dziewczęta znajdują się w większym niebezpieczeństwie niż inne. Rachab prawdopodobnie miała piękny wygląd, co pociągało mężczyzn. Weszła na bardzo śliską drogę – sprzedawała swoje ciało. Jest to jeden z najciemniejszych obrazów istoty kobiecej. Wydaje się, że nie wyszła za mąż i nie miała dzieci. Żyła w rozkoszy. Małżeństwo posiadające dzieci zaspakaja ludzką namiętność i tłumi ją. Ale ona, była jedną z tych, o których słowo Boże mówi, że łono niepłodnej jest nienasycone i nie powie: dosyć (zob. Prz 30, 15- 16).

Jej los nie był godny zazdrości, i nie była kobietą szczęśliwą. Miała przecież duszę, która tęskniła za piękniejszym i wyższym światem. Dochodziła w niej do głosu bardziej piękna strona istoty niewieściej – myślała o ocaleniu swoich rodziców, braci i sióstr. Nie żyła tylko dla siebie. Rachab nie była więc powierzchowną kobietą, miała otwarte oczy i uszy. W pewnym sensie przypomina postać Samarytanki, która miała pięciu mężów, a prawdopodobnie żyła z szóstym. Samarytankę jednak zajmował także problem modlitwy. Podobnie i Rachab interesowała się śladami Bożych czynów w dziejach jej narodu. Była uważnym obserwatorem wydarzeń, widziała i słyszała o wiele więcej niż inne kobiety – działo się coś, co w całym mieście wywoływało strach.

Wywiadowcy

Był to rok ok. 1220-1200 p.n.Ch., gdy Jozue, syn Nuna wysłał potajemnie z Szittim dwu wywiadowców, dając im polecenie: «Idźcie i obejrzyjcie okolice Jerycha» (Joz 2, 1). Przybyli więc do  miasta i szukali noclegu. Byli to cudzoziemcy, których ludzie z zasady się obawiają. Może ktoś im powiedział, że w murach miasta mieszka kobieta, która z pewnością ich przyjmie: Poszli więc (…) do domu nierządnicy imieniem Rachab i udali się tam na spoczynek (Joz 2, 1). Odpowiadało im takie nie rzucające się w oczy mieszkanie, ponieważ w tym miejscu zatrzymywali się różni mężczyźni, także i nie najlepszej opinii. Kobieta ich przyjęła. Była do tego przyzwyczajona. Wywiadowcy Izraela mieli jednak wyższe zadanie niż szukanie rozkoszy cielesnych. Ją i zwiadowców łączyło coś innego. Były to troski wyższego rzędu, które na końcu otrzymały postać wiary i przeżywania Bożej obecności.

Łodygi z lnu

Obywatele miasta razem ze swoim królem uświadamiali sobie, że ci dwaj mężczyźni nie szukali właściwie kobiety: Doniesiono o tym królowi Jerycha w tych słowach: «Oto mężowie z Izraelitów przybyli tu tej nocy, by wybadać kraj» (Joz 2, 2). Dlatego władca wysyła do niej żołnierzy z rozkazem: «Wydaj tych ludzi, którzy przyszli do ciebie i weszli do domu twego, bo przybyli oni w celu obejrzenia całego kraju» (Joz 2, 3). W tym czasie tych dwu mężczyzn ukryła na dachu pod łodygami lnu. A wysłannikom odpowiedziała: «Rzeczywiście (…) przybyli do mnie ci ludzie, ale nie wiedziałam, skąd byli. Gdy jednak miano zamknąć bramy miasta o zmierzchu, oni wyszli i nie wiem, dokąd się udali. Pospieszcie za nimi jak najrychlej, a dościgniecie ich» (Joz 2, 4-5). Ludzie królewscy ścigali ich w kierunku Jordanu aż ku brodom, a bramę miasta zamknięto po wyjściu ścigających (Joz 2, 6). Potem, w ciszy nocnej, Rachab idzie do nich i prowadzi z nimi piękną duchową rozmowę: «Wiem, że Pan dał wam ten kraj, gdyż postrach wasz padł na nas i wszyscy mieszkańcy kraju struchleli przed wami. Słyszeliśmy bowiem, jak Pan wysuszył wody Morza Czerwonego przed wami, gdy wychodziliście Egiptu, i co uczyniliście dwom królom amoryckim, po drugiej stronie Jordanu, Sichonowi i Ogowi, których obłożyliście klątwą. Na wieść o tym zatrwożyło się serce nasze i zabrakło nam odwagi wobec was, ponieważ Pan, Bóg wasz, jest Bogiem wysoko na niebie i nisko na ziemi. Dlatego teraz przysięgnijcie mi na Pana, że jak ja okazałam wam życzliwość, tak i wy okażecie życzliwość domowi mego ojca; dacie mi znak jako rękojmię, że zostawicie przy życiu mego ojca i moja matkę, moich braci i moje siostry, że zachowacie wszystko, co do nich należy, i uchronicie od śmierci» (Joz 2, 9-13). Z powyższej wypowiedzi wynika, że ta kobieta wierzy w Boga i zależy jej na ocaleniu siebie i rodziny przed Jego sądem. Zobowiązuje zwiadowców do okazania jej i krewnym miłosierdzia, tak jak teraz ona okazała im swoją miłosierną pomoc.

Rachab walczy o swoich bliskich i staje się ratunkiem dla całego swojego rodzeństwa. To jest wiecznie obowiązująca zasada – nie tylko ja, ale i mój dom. Rachab sobie uświadamiała, że przez ukrywanie tych dwóch szpiegów wzięła na siebie poważne ryzyko, ale w mocy wiary potrafiła sprytnie omijać sieci tajnej policji. Pomagała sobie kłamstwem. Jej czyn z punktu widzenia spraw narodowych mógł być uważany za zdradę, ale nie oczekuje się od niej w postępowaniu ducha nowotestamentalnego. Należy jednak sprawy oceniać ze stanowiska prawdy i ówczesnych kryteriów postępowania. Bóg widział jej czyny w innym świetle. Była to wiara, która wypływała z poznania Bożych planów i sądów – wszystko więc można rozwiązać, a zło naprawić w duchu pokuty. Jej życie w przeszłości było błędne, a teraz szuka wyższego świata. Chce żyć wolna od zła, pod ochroną Bożego ludu i w rękach samego Boga. Tak wysoko doszła nierządnica Rachab. Jerycho było przeznaczone za zgubę, a tylko Rachab i jej rodzina otrzymali łaskę ocalenia.

Duch pokuty

Tradycja twierdzi, że potem wyszła za mąż za jednego z książąt izraelskich i stała się także matką. W pamięci izraelskiego narodu żyje jednak nie tylko jako dawna nierządnica, ale i jako bohaterka wiary. Według Mateusza (1, 5) jest włączona do rodowodu Pana Jezusa. Wiemy jednak, że pramatką Dawida nie mogła być ta Rachab, gdyż żyła trzysta lat wcześniej niż druga Rachab, żona Salmona. Jest jednak możliwe i prawdopodobne, że ta pramatka Dawidowa pochodziła z rodu tej pierwszej Rachab. Wszystkiego dokładnie nie wiadomo, ale jej imię żyło w narodzie przez wieki i matki dawały swoim córkom to imię, które chociaż pierwotnie brudne, stało się sławne przez nawrócenie. Jako kobieta wierząca stała się błogosławieństwem dla wszystkich pokoleń. Była radosną pieśnią – zwłaszcza dla wszystkich ludzi zranionych ciemną przeszłością – ponieważ ich życie także mogło stać się piękne.

Patrząc na jej poprzednie życie, wydaje się, że w tym czasie, kiedy grzech był jej rzemiosłem, nie miała upodobania w szlachetnej pracy. Kiedy kobiety nie cieszy praca, jest to poważny brak jej charakteru. U Rachab jednak widać coś innego. Kiedy mówi się o tym, że skryła wywiadowców pod łodygami lnu, które miała poukładane na dachu, można z tego wyciągnąć wniosek, że były one znakiem jej usilnej i ciężkiej pracy. Jeśli przejściowo zjawia się u niej skłonność do rozpusty, to potem staje się takim naczyniem, jakie chciał mieć Pan. Niebiosa radują się z powodu takich pokutujących grzeszników.

Powróz z nici purpurowych

Na zakończenie warto przypomnieć o tym, że Rachab miała okno swojego domu naznaczone powrozem z nici purpurowych. Zwiadowcy obiecali jej: «Życiem naszym ręczymy za was, jeśli tylko nie wydacie tej naszej sprawy. A gdy Pan odda nam tę ziemię, okażemy ci życzliwość i wierność» (Joz 2, 14). Potem spuściła ich po powrozie z okna, ponieważ dom przylegał do muru miejskiego. I poleciła im: «Udajcie się w góry (…) aby was nie spotkali ścigający i ukryjcie się tam przez trzy dni, aż do ich powrotu, poczym pójdziecie w swoją drogę» (Joz 2, 16). Mężczyźni wówczas obiecali jej: «Tak wywiążemy się z tej przysięgi, którą kazałaś nam złożyć: gdy wejdziemy do kraju, uwiążesz powróż z nici purpurowych u okna, przez które nas spuściłaś, i zgromadzisz u siebie w tym domu: ojca twego, matkę twoją, braci twoich i całą rodzinę. Jeśli ktokolwiek wyjdzie z drzwi twego domu, krew jego spadnie na jego głowę, a my będziemy niewinni. Kto jednak w domu z tobą pozostanie, krew jego spadnie na naszą głowę, jeśli czyjaś ręka się go dotknie. Gdybyś jednak sprawę naszą zdradziła, będziemy wolni od przysięgi, którąś od nas przyjęła» (Joz 2, 17-20). Wtedy Rachab rzekła: «Niech tak będzie, jak mówicie» (Joz 2, 21). Dzięki temu znakowi nie musiała zginąć z otaczającym ją  światem. W tej scenie purpurowy sznur jawi się jako symbol, że każdy ma przygotowaną dla jego ocalenia czerwoną nić, a jest to krew z Golgoty. Grzech jest grzechem, zło jest złem, ale nie to jest najgorsze – lecz niewyznana wina. Rachab staje się zachęcającym przykładem. Pan Bóg jej nie potępił. Pan posyła także i ją na drogę życia z tym pięknym słowem: Idź w pokoju i nie grzesz więcej!

Paw jest bardzo dumny ze swoich wspaniałych piór, ale nie ma pięknych nóg. Zawsze, kiedy chce nadąć się dumą, a popatrzy przy tym na swoje nogi, spokornieje. Tak mogło być również i z Rachab. Kiedy popatrzyła w swoją przeszłość, głęboko ją to zasmucało i dziękowała Bogu, że była to tylko przeszłość, ale zupełnie inaczej jest w chwili obecnej. Taka jest Rachab, bohaterka wiary: Daj Panie tę łaskę, aby każdy, po największych nawet swoich grzechach przeszłości stał się dzieckiem Bożym!

 

Copyright 2015 - Bonifratrzy - Zakon Szpitalny św. Jana Bożego

realizacja: velummarketing.pl
do góry