Klasztor w Warszawie p.w. św. Ryszarda Pampuri

Dina: CÓRKA JAKUBA

W rodzinie Jakuba nie byli tylko sami synowie (zob. Rdz 35, 37 i 46). Miał on również córki, ale ich imiona nie są znane. Jedyna, którą wspomina się z imienia, jest Dina – córka Lei. Oprócz wzmianki o jej narodzeniu, przywołuje się jej osobę w Biblii tylko w związku z pewnym tragicznym wydarzeniem. Po swym grzechu na zawsze znika z pola widzenia, jakby została wyłączona z Bożych obietnic. Jej imię znaczy dosłownie córka sądu. Izrael, z mocnymi moralnymi zasadami, egzystuje obok upadłego pogaństwa: Kananejczykami – z ich moralnie łatwym i tanim myśleniem. Przepaść między tymi dwoma światami jest ogromna. Biblia jednak nie przeklina niemoralnych Sychemitów, a bierze w obronę moralnych Żydów, jednych i drugich ukazuje we właściwym świetle.

Ciekawość Diny

Jakub po rozstaniu się z Ezawem, który wyruszył w drogę powrotną do Seiru, udał się do Sukkot a potem do Paddan-Aram, by ostatecznie osiedlić się w pobliżu miasta Sychem w Kanaanie. Zakupił wtedy od synów Chamora – władcy tego miasta – pole za sto kesitów, aby na nim rozbić swoje namioty (zob. Rdz 33, 16-19). W tym czasie dorosła już jego córka Dina ciekawie spogląda w stronę tej odmiennej kultury. Biblijny autor krótko oznajmia, że inicjatywa przekroczenia i zniesienia granic wyszła od niej: Pewnego razu Dina, córka Jakuba, którą urodziła mu Lea, wyszła, aby popatrzeć na kobiety tego kraju (Rdz 34, 1). W niemieckim przekładzie użyte jest słowo betrachten – obserwować, które w gwarze ludowej oznacza: napaść oczy. Dina była ciekawa, jak wyglądają dziewczęta z tej okolicy. Takie pragnienie samo w sobie nie jest złe, gdyż cechuje nie tylko młodego człowieka, ale i w ogóle  ludzi. Chciała tylko popatrzeć na córki tej ziemi i wrócić do domu. Jednak, w jej ciekawości kryło się też pewne zagrożenie – zmieszania się z młodzieżą tego świata. Czy poszła tam za wiedzą swoich rodziców, czy też samowolnie, albo może przeciwko ich woli? Według opinii niektórych komentatorów, Dina była jedyną córką, między licznymi braćmi. I w tym fakcie kryło się niebezpieczeństwo. Może była najmłodszą spośród rodzeństwa i przyzwyczajona do tego, że jej pragnienia były zazwyczaj spełniane. Przecież nie może siedzieć w domu przez całe dnie. Dlaczego nie mogłaby popatrzeć na miasto? Takie postępowanie jednak nie było zgodne z zachowaniem patriarchów. Niemniej, w jej rodzinie, raczej w stosunku do Diny, zlekceważono tę nieprzekraczalną granicę między Kananejczykami a wybranym ludem Bożym.

Syn Chamora

Jest to sprawa, która nie raz staje się palącym problemem dzieci Boga, które przyciąga coś do potomków z Sychem. Człowiek mieszka na granicy tych dwóch światów. Dina chce patrzeć na córki kananejskie, by lepiej poznać mężczyzn. Tam dostała się do towarzystwa nie tylko dziewcząt, ale i chłopców: A gdy ją zobaczył Sychem, syn Chamora Chiwwity, księcia tego kraju, porwał ją i położywszy się z nią, zadał jej gwałt (Rdz 34, 2).  Dina nawet nie zauważyła, że jest tym motylem, który fruwa wokół palącej się lampy. Pewne przysłowie mówi, że kto miesza się z otrębami, tego zeżrą świnie. Sychem nie zna Bożych praw, ani żadnych ograniczeń dla swojej pożądliwości. Nie interesują go obyczaje Izraela. Płoną tu ogniste namiętności – a one bezwzględnie wymagają ofiar dla siebie. Sychemowi spodobała się Dina, wziął ją do siebie i poniżył. Nie widział w tym postępowaniu nic złego. Według jego zwyczajów było to coś naturalnego – być księciem, władcą, dyktatorem i gwałcicielem.

Światło – ciemność

Jednakże takie obyczaje w domu Jakuba były nie do przyjęcia, ponieważ oznaczały pogwałcenie i podeptanie najświętszych wartości życia. Sychemici nie wiedzieli, że wartość tej dziewczyny spoczywała w jej dziewictwie i moralnej czystości. Z ich majątkiem, nieograniczonością i namiętnością, zderzyła się piękna i słaba Dina, igrająca z grzechem, którego skutkiem była smutna porażka, utrata czci i poniżenie godności. Pomimo takiej kultury i stylu życia, w księciu Sychemie budzi się pierwsza miłość, która nie była tylko słomianym zapałem. On ją poniżył, ale poczuwa się do odpowiedzialności za nią, gdyż (…) całym sercem pokochał Dinę, córkę Jakuba, i czule do niej przemawiał (Rdz 34, 3). Jest na tyle uczciwy, że chce tę zhańbioną dziewczynę wziąć za żonę i swój czyn naprawić. Nie wszyscy mężczyźni są tacy! Wiadomo, że kiedy Amnon, syn Dawida, zgwałcił swoją siostrę Tamarę, to potem ją znienawidził (zob. 2 Sm 13, 11-17). Syn Chamora nie chciał jednak ożenku przeprowadzić bez zgody swojego ojca, dlatego prosił go: «Weź tę dzieweczkę dla mnie za żonę»! (Rdz 34, 4). Takie postepowanie ukazuje też piękne cechy jego charakteru.

Podstęp i chciwość

Jakub był sam w domu, kiedy dotarła do niego ta wiadomość. Przytłoczyła go na tyle, że nie przemówił ani słowa. Trwał w milczeniu dotąd, dopóki nie przyszli z pastwiska jego synowie. W tym samym czasie wybrał się do niego ojciec Sychema, aby z nim porozmawiać. Synowie Jakuba (…) gdy się dowiedzieli, ogarnął ich smutek, a zarazem bardzo się rozgniewali, że popełniono czyn, który u Izraelitów uchodził za zbrodnię: zgwałcono córkę Jakuba, co było niegodziwością (Rdz 34, 7). To wydarzenie przybiło wszystkich domowników. Rozgoryczenie i gniew braci był uzasadniony, gdyż chodziło o coś więcej, niż tylko o moralną porażkę jednej dziewczyny. Niebezpieczeństwo, które im groziło, było o wiele poważniejsze i głębsze. Chamor, przyszedłszy do Jakuba powiedział: «Sychem, syn mój, całym sercem przylgnął do waszej dziewczyny. Dajcież mu ją więc za żonę! Spowinowaćcie się z nami; córki wasze dacie nam za żony, a córki nasze weźmiecie sobie. Będziecie mieszkali z nami i kraj ten będzie dla was. Możecie w nim się osiedlić, poruszać się swobodnie oraz nabywać sobie tę ziemię na własność» (Rdz 34, 8-10). I dodał: «Darzcie mnie tylko życzliwością, a dam, czegokolwiek zażądacie ode mnie. Wyznaczcie mi choćby największą zapłatę i podarunek, a gotów jestem dać tyle, ile mi powiecie, byleście tylko dali mi dziewczynę za żonę» (Rdz 34, 11-12). Taką prośbę można byłoby uważać za znak szlachetności i woli naprawy – wejść do ich rodziny i  prowadzić z nimi handel. Jednakże taka propozycja oznaczałaby największe niebezpieczeństwo dla synów izraelskich – połączenie się świata kananejskiego z ludem Bożym.

Oferta Chamora nie była drogą wiary, gdyż Bóg chciał mieć Izraela na wyłączność. Nie po to Bóg wyprowadził Abrahama z jego kraju, aby znowu pomieszał się z jeszcze bardziej ciemnym pogaństwem. Jego potomkowie mieli być pierworodni, należący tylko do Niego, a nie do ludzi i ducha tego świata. Przyszłość Izraela i Bożych planów była zagrożona. Naród Sychema miał szlachetne założenia, ale poznania grzechu i ducha pokuty u nich nie było. Dlatego prośba o żonę dla niego spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem. Za zbolałym ojcem murem stoją synowie. Małżeństwo, które było już przypieczętowane współżyciem płciowym, jest w ich oczach niemożliwe. Sychemici myśleli, że sprawę mają już rozwiązaną. Dina była zhańbiona, znajdowała się już w domu księcia, ale dla synów Jakubowych cała sprawa przedstawiała się inaczej. Dali więc Chamorowi podstępną odpowiedź: «Nie możemy uczynić tego, byśmy mieli wydać naszą siostrę za człowieka nieobrzezanego, bo byłoby to dla nas hańbą. Tylko pod tym warunkiem zgodzimy się na waszą prośbę, jeśli staniecie się takimi jak my: każdy z waszych mężczyzn zostanie obrzezany. Wtedy tylko damy wam nasze córki i córki wasze będziemy brali sobie za żony, zamieszkamy razem z wami staniemy się jednym ludem. Jeśli zaś nie usłuchacie i nie poddacie się obrzezaniu, weźmiemy naszą dziewczynę i odejdziemy» (Rdz 34, 14-17). Podstęp jest zawsze bronią słabych. Synowie Jakuba wchodzą na drogę nieprawości, której intencja przybiera postać pobożnej szaty. Żądają obrzezania Kananejczyków. A w tym przypadku była to niebezpieczna gra i daleka od prawdziwego sensu tego obrzędu. Przecież wprowadził go Bóg po to, aby oddzielić swój lud od pozostałego świata. To, co miałoby ich zabezpieczyć, stałoby się łącznikiem z pogaństwem – to będą obrzezani Sychemici, ale nigdy nie prawdziwi Izraelici.

 Ród kananejski był bez moralnego kręgosłupa. Nie chodziło im o religię czy rozwój duchowy, zależało im tylko na zysku materialnym. Tak więc Chamor i jego syn chętnie przystali na propozycje braci. Gdy weszli do bram swego miasta tak powiedzieli: «Ludzie ci są do nas przyjaźnie usposobieni. Niechaj mieszkają w kraju i niech się w nim poruszają swobodnie. Przecież jest on dla nich przestronny. Córki ich będziemy brali sobie za żony, córki zaś nasze będziemy im oddawali. Pod tym jednak warunkiem godzą się oni mieszkać wśród nas, stając się jednym ludem, że będzie u nas obrzezany każdy mężczyzna, tak jak oni są obrzezani. Czyż więc ich stada, ich dobytek i wszystko ich bydło nie będzie należało do nas? Byleśmy tylko przystali na ich żądanie, a wtedy pozostaną z nami» (Rdz 34, 21-23). Zawsze tak było i będzie, że masy zyskuje się tym sposobem. Tak nie mogą mówić ludzie prawego charakteru, ale osoby myślący tylko w kategoriach zaysku. Chcieli mieć majątek, a potem hołdować cielesnym pożądliwościom. Dokonać gwałtu na słabym, a potem zakryć to religijnym płaszczem. Tak mogą postępować tylko Sychemici, ale nigdy synowie Boży. I ten świat również i dzisiaj jest ochotny wziąć na siebie nawet religijne szaty, aby mógł spokojnie wyżywać się w swoich namiętnościach. Wejdźcie do naszej rodziny! – to jest straszny, stary i nowy głos świata, ta najpewniejsza droga do zguby ludu Bożego. Gdyby nie było Bożej łaski, w tym świecie utopiłby się także i Jakub z całą swoją rodziną. Był to jeden z najbardziej krytycznych momentów w jego  dziejach. Tylko Bożej interwencji mogli zawdzięczać to, że całkiem nie zginęli.

Drogą pokuta

W domu Jakuba panuje smutek i rozgoryczenie. Kto ponosił za to główną winę? Jedni bardziej przeklinaliby Sychemitów, inni oskarżaliby Dinę. Ojciec rodziny tego nie czynił, ale milczał, gdyż w pierwszym rzędzie oskarżał siebie: ja jestem winny. Czego ja tu szukam w Sychem? Przecież moim miejscem miało być Betel. Gdybym został wierny swoim obietnicom, mógłbym swoje dzieci uchronić przed smutkiem i wstydem. Osiadłem na granicach świata, a te stały się dla nich zgubne. Milczenie Jakuba było wyrazem bólu, ale także i pokuty. Również nie bez winy była jej matka. Powinna wiedzieć, gdzie chodzi jej córka. Ona też ma być solą, która chroni przed zgnilizną i nadaje życiu swój smak. Winna była także Dina, która igrała z ogniem, a ten ją poparzył. Dzieci noszą na sobie obraz twarzy rodziców, ale też ślady ich krwi i charakteru. W grzechu poczęła mnie matka – narzeka Dawid. Dzieci poczęte w grzechu są biedą i zarazem poważną troską ojca i matki. Dzieciom według słowa Bożego mają poświęcać wiele czasu. Ciemne wydarzenia z życia dzieci powinny głęboko upokarzać rodziców, a swoje zadania rodzicielskie wykonywać tylko w duchu prawdziwej pokuty. Na Twoje zbawienie oczekuję, o Panie! – wzdychał Jakub, kiedy chciał błogosławić swoich synów.

Zemsta

Omawiane wydarzenia ukazują, że nie tylko córka, ale i synowie przesiąknięci są duchem i stylem życia Sychemitów. Żądają ich obrzezania, ale tylko dlatego, aby mogli się na nich pomścić. Byli to synowie Jakuba, a nie Izraela. Mieszkańcy Sychem postępowali podle, ale i czyny synów Jakuba nie były dobre. Syn Chamora czynił zło, nie miał bowiem światła Bożego, ale Izrael postępował gorzej, gdyż znał Boga. Kto chce krzywdę wyrównać jeszcze większą krzywdą, nie ma zrozumienia dla posłannictwa pierworodnych.

Sychemici posłuchali swego króla i jego syna – poddali się obrzezaniu. A gdy na trzeci dzień doznawali wielkiego bólu, dwaj synowie Jakuba, Symeon i Lewi, bracia Diny, porwawszy za miecze, wtargnęli do miasta, które niczego nie podejrzewało, i wymordowali wszystkich mężczyzn. Zabili mieczem również Chamora i jego syna Sychema i odeszli. Wtedy pozostali synowie Jakuba przyszli do pomordowanych i obrabowali miasto za to, że zhańbiono ich siostrę. Zabrali trzody, bydło i osły – wszystko, co było w mieście i na polu. Całe ich mienie, wszystkie dzieci i kobiety uprowadzili w niewolę, zrabowawszy wszystko, co znaleźli w domach (Rdz 32, 25-29).  Tę zbrodnię wykonali bez zgody i wiedzy swojego ojca. On z takim rozwiązaniem nie zgadzał się, dlatego powiedział im: «Sprowadziliście na mnie nieszczęście, bo przez was będą mnie mieć w nienawiści mieszkańcy tego kraju, Kananejczycy i Perryzyci. Jestem przecież małym liczebnie plemieniem i jeżeli oni wystąpią razem przeciwko mnie, poniosę porażkę – zginę ja i cała moja rodzina» (Rdz 32, 30-31). Zemsta bowiem wywołuje nową zemstę. Lecz synowie widzą całą sprawę w innym świetle: «Czy mieliśmy pozwolić na to, by się obchodzono z naszą siostrą jak z nierządnicą?» (Rdz 34, 31) – pytają bracia. Kto ma rację? Jednak ojciec lepiej widział całość spraw. Czy można przeklinać Sychemitów, kiedy oni sami są też winni? Synowie powiedzą: możemy, przecież tak się nie robi. Synowie jednak nie mają ducha pokuty. Potępiają innych, ale swoich czynów nie widzą. Są gorliwi w zachowywaniu Bożych zasad, lekceważąc jednocześnie wgląd we własne serca.

Znak ostrzegawczy

Bóg włączył życiorys Diny do Biblii jako ostrzegający przykład, aby nikt z ludzi tak nie postępował jak ona. Sychemici czynili zło, nie mieli bojaźni Bożej i światła objawienia, ale ona była córką Izraela, i dlatego jej wina była o wiele większa. Miała wiele łask od Boga, ale niestety nawet najlepsza rodzina nie jest w stanie zabezpieczyć przed upadkiem swoje dzieci. Każdy człowiek potrzebuje pomocy Boga. Przykład córki Lei i Jakuba uwrażliwia, zwłaszcza dziewczęta, aby były czujne i nie łączyły się z pogańskim światem. Nie należy igrać z grzechem, ponieważ każdy zbiera w swoim życiu to, co wcześniej posiał.

 

Copyright 2015 - Bonifratrzy - Zakon Szpitalny św. Jana Bożego

realizacja: velummarketing.pl
do góry