Klasztor w Warszawie p.w. św. Ryszarda Pampuri

Hagar: SŁUŻEBNICA SARY

Sara, żona Abrahama, nie mogła urodzić dzieci, ale (…) miała zaś niewolnicę Egipcjankę, imieniem Hagar (Rdz 16, 1). Była to służebnica idealna, którą wszyscy w domu kochali. Było tak przez długie lata, dopóki nie zażądano od niej czegoś więcej, niż była do tego zdolna. Mówi się, że niektórzy ludzie urodzili się jakby do panowania, inni do służenia. Trudno powiedzieć, co z tego dwojga jest lepsze. Służenie jest ciężką sprawą, ale i panowanie nie jest lżejsze. Hagar potrafiła wspaniale służyć, ale nie była w stanie panować.[1]

W domu Abrahama

Była ona bezspornie zdolną osobą. Nie wiadomo, jak i kiedy dostała się do domu Abrahama. Może wtedy, gdy z powodu suszy, nie pytając Pana, uciekł on do Egiptu. Z pewnością miała liczne zalety, i ma się wrażenie, że zamieszkała w Kanaanie nie przez przypadek, lecz przez bezpośrednie zrządzenie Boże. Była poganką i tu poznała Boga. Miała dobrą naturę, nie mogła żyć pustym życiem w bliskości ludzi głębokiej wiary. Hagar wiele zyskała w tym domu. Gdyby tak nie było, to czy mógłby zjawić się jej na pustyni anioł i do niej przemówić? Jej służba wraz z upływem lat stawała się coraz lepsza. Im bardziej wchodziła w życie rodziny, tym boleśniej razem z nią przeżywała niepłodność swojej pani. Była posłuszną, współczującą kobietą, wnosiła do rodziny nie tylko swoją pracę, ale i pokój.

Konflikty małżeńskie

Sara dała mężowi swoją służącą, żeby spłodził z nią potomka. Biblijna opowieść jest bardzo zwięzła. Oznajmia nam, że Abram wszedł do Hagar, a ona poczęła. Na pierwsze spojrzenie pocieszająca i radosna wiadomość. Stary bolesny problem w rodzinie Abrahama został rozwiązany. Boże obietnice spełniły się. Nad jego domem jakby wreszcie zaświeciło piękne słońce, ale był to tylko przedwczesny poranny świt. Całe życie rodziny ogromnie się skomplikowało. Kiedy bowiem Hagar stała się żoną i matką, gdy zobaczyła, (…) że jest brzemienna, zaczęła lekceważyć swoją panią (Rdz 16, 4). Nie chciała już służyć! Taki bywa już człowiek: kiedy zostanie obdarowany błogosławieństwem, podnosi głowę. Potrafi być pożytecznym, dopóki chce służyć, ale kiedy poczuje władzę, zaraz upadnie. Ta odwieczna ludzka słabość objawiła się także i u niej.

Hagar czując się lepszą od Sary, zaczęła ją poniżać. Kiedy żona poskarżyła się Abrahamowi, ten powiedział: Niewolnica twoja jest w twojej mocy: postąp z nią, jak uznasz za dobre (Rdz 16, 6). Tak więc Sara, w odwecie, odnosiła się do niej surowo, będąc zazdrosną o dziecko. Ta sytuacja ujawnia również negatywny aspekt kobiecości. Nie może ona znieść błogosławionego stanu swojej służącej. Kobiety często tego doświadczają. Kiedy stają się silne, to inne zaczynają je zwalczać. Zamiast cieszyć się ich sukcesem, robią wszystko, żeby je pokonać.

Takie postępowanie względem siebie Hagar i Sary wywołało w domu Abrahama groźne napięcie. Radosne współżycie i spokój zniknęły. W jednym domu chcą panować teraz dwie kobiety. Mąż z tego powodu przeżywa swój dramat. Sytuacja staje się bardzo przykra i trudna. Saraj zarzuca mu: «Przez ciebie doznaję zniewagi, ona zaś czując się brzemienną, lekceważy mnie. Niechaj Pan będzie sędzią między mną a tobą!» (Rdz 16, 5). Jak smutno wyglądał jego dom – same kłótnie i zwady. Nikt nie chciał ustąpić, każda dochodziła swoich praw. Saraj jest jego prawowitą żoną, a Hagar jest w stanie błogosławionym – co robić? Abraham już dostrzegł, dokąd razem doszli, kierując się tylko ludzkim rozumem. Znaleźli się w wielkiej biedzie – musiał przyznać w swoim sercu. Nastał bolesny konflikt między małżonkami. W tym utrapieniu stało się dla niego jasne, że nie ma innego wyjścia, jak tylko zdobyć się na radykalny krok. Zdecydował się więc na bolesne rozejście z Hagar. Służebnicę, którą podniósł do godności żony, znowu degraduje do poziomu niewolnicy.

Jest prawdą, że powinnością męża jest zaprowadzić porządek i prawo w rodzinie. Saraj dopomina się o odpowiedzialną postawę męża, on zaś przywraca jej prawa. Umocniona teraz w swojej pozycji, doprowadza do tego, że Hagar ucieka z domu. Jednakże ucieczka przed trudnościami świadczy o niewierze albo słabej wierze człowieka. Dzisiaj także wiele osób ucieka, nie zawsze wiedząc dokąd. W tym tkwi tragedia ludzkości. Ludzie myślą, że mają pełne prawo do takiej postawy, bo niby nie mają innego wyjścia. Toteż problemy swoje i dzieci rozwiązują tak, jak uczyniła to Hagar. Wydaje się wtedy, że nieprzyjazna pustynia będzie bardziej miłosierna, niż okrutna Saraj.

Pustynia

Poniżona i dręczona przez ludzi, Hagar na pustyni jest wolna, ale w głębi swej duszy jest bardzo smutna. W tym opuszczeniu znajduje ją anioł, który pyta: «Hagar, niewolnico Saraj, skąd przyszłaś i dokąd idziesz?» (Rdz 16,8). Szczególne spotkanie i jeszcze bardziej zagadkowe i dziwne dwa pytania, które bardzo boleśnie dotknęły jej serca. Zauważyła, że ten nieznajomy mężczyzna, który do niej przemówił, bardzo dobrze ją zna. Nazywa ją własnym imieniem i służebnicą Saraj, ale ona uważa, że nie jest już niewolnicą swojej pani. Anioł pyta ją: skąd przyszłaś? – to pytanie dotyczy nie miejsca, ale ducha. Hagar ucieka od swego problemu, którego nie da się rozwiązać zmianą otoczenia. W tym pytaniu kryje się wiele treści. Nie jest ona tam, gdzie być powinna. Anioł stawia i drugie pytanie: dokąd idziesz? Skąd przyszła – o tym wie: «Uciekłam od mojej pani, Saraj» (Rdz 16, 8). Ale dokąd ona idzie – tego już nie wie. Hagar zapomniała o tym, że źródłem tego napięcia była ona sama, a nie jej pani. Ona zaczęła ją lekceważyć, dlatego ta chciała ją upokorzyć.

Hagar, dokąd idziesz? – tylko nie myśl, że gdzie indziej wszystko ułoży się według twojej woli.  Ucieka ona od swojej pani, ale nie może przecież uciec od samej siebie. Niesie ze sobą swoje przekorne serce, które szybko znajdzie drugą Sarę, a ta może być jeszcze gorsza. Hagar powinna pamiętać, że Bóg jej los złączył z domem Abrahama. Tam chciał ją wychować i pobłogosławić. Widział jej cierpienie, ale też znał jej zagubienie. Twarda ręka jej pani była jej bardzo potrzebna. Dlatego Bóg rzekł do niej: «Wróć do twej pani i pokornie poddaj się pod jej władzę» (Rdz 16, 9). Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Anioł zbyt wiele od niej wymaga. Ma po prostu wrócić do starej relacji i znosić złe traktowanie? Reakcja Hagar jest typowo kobieca: czuje się ofiarą i ma dalej znosić wszystko to, do czego była zmuszana. Jednak nakaz Anioła oznacza coś innego. Hagar właśnie ma wyzwolić się z roli ofiary, by nie być sprawcą przemocy. Ofiara bowiem poświęca się dla innych, a jednocześnie podporządkowuje sobie wszystkich. Subtelne oskarżenia rodzą u bliskich poczucie winy, dając ofierze poczucie władzy, by wynagrodzić sobie poniesiony trud. Życie z taką osobą wzbudza strach, przygnębienie i wyrzuty sumienia.

Były to gorzkie i groźne słowa dla Hagar. Brzmiały tak, jak jakieś ultimatum, z którym nie można było już dyskutować. Ma przecież teraz do czynienia z samym Bogiem, który prosi ją o pokutę i pokorę. Hagar w tym wydarzeniu jest wielkim człowiekiem, gdyż Go posłuchała. Było to więc zwycięstwo Ducha Świętego i jedyne właściwe wyjście z tej sytuacji. Przeżywając bliskość Boga, Hagar zostaje uwolniona od własnego, upartego ja. Wróciła zatem do domu i wyznała wszystko, czego doświadczyła na pustyni. Prosiła o przebaczenie i upokorzyła się. Była już zupełnie inną kobietą: zmieniona, odrodzona, która widziała Pana. Tak jest zazwyczaj, gdy człowiek spotyka się z Nim. Pokuta, to nie pobożne puste słowa, ale rzeczywista zmiana życia. Na drodze szczerego wyznania rozwiązuje się wszystko. Namacalnym dowodem tej prawdy jest ona. Uciekała, nie chciała być służebnicą, ale potem nawróciła się i wyraziła skruchę – to wyznanie było skuteczne.

Powrót do domu

Hagar zrozumiała, że jeśli chce mieć dalsze Boże błogosławieństwo, musi znaleźć drogę do tej rodziny, w której chce ją mieć Pan Bóg. Będąc dalej służebnicą, staje się zarazem panią, która decyduje – Abram i Saraj kapitulują. Mają syna, który według prawa należał do nich, ale Hagar określa jego imię: «Jesteś brzemienna i urodzisz syna, któremu dasz imię Izamael, bo słyszał Pan, gdy byłaś upokorzona» (Rdz 16, 11). Łatwiej jest jej teraz znosić przygnębiającą sytuację, ponieważ wierzy w pełną nadziei zapowiedź. Jej godność jest nietykalna, bo Bóg jest z nią. Wie, że ma w sobie coś, nad czym jej pani nie ma władzy. Sara nie może jej zranić, jeśli sama na to nie pozwoli. Hagar nazywa Boga: Bóg Widzialny (Rdz 16,13), ponieważ widzi jej cierpienie i niezniszczalną godność, która przetrwa czas i każda władzę. Wiele kobiet potrafi pokonać trudne sytuacje dzięki świadomości swojej godności. Życie, które jest w nich, będzie trwało dalej na tym świecie. Dotyczy to nie tylko matek, ale także kobiet, które nie mają dzieci. Przekonanie, że są strażniczkami życia, doda im sił do niesienia go i ochrony także w trudnych warunkach. I jeśli tak jak Hagar doświadczą obecności przy nich Boga, poczucie osamotnienia i oskarżycielskie wypowiedzi otoczenia nie będą miały większego znaczenia.

Już nie jest niewolnicą, ale pełnoprawnym członkiem rodziny. Ten chłopiec, także swoim imieniem, miał im wszystkim nieustannie przypominać, że mają Boga, który słyszy i odpowie na pokorne wołanie. W domu, ale i w życiu Hagar zjawiło się światło. Wiele spraw się wyjaśniło. W rodzinie wszyscy cieszą się chłopcem. Rany się zagoiły, ale blizny zostały: «A będzie to człowiek dziki jak onager: będzie on walczył przeciwko wszystkim i wszyscy –  przeciwko niemu; będzie on utrapieniem swych pobratymców» (Rdz 16, 12). W rodzinie Abrahama była żywa pamięć o obietnicach Bożych w stosunku do Izmaela. Ten syn był zrodzony z ciała i nie mógł być dziedzicem Bożych obietnic. Z początku nie można było tego zobaczyć, ale z biegiem lat, tym bardziej stawało się to jasne. Izmael miał piękne imię, ale brakowało mu duchowego charakteru – wiary. Kiedy anioł Boży na pustyni zatrzymał zbuntowaną matkę, oznajmił jej, że jej syn będzie żył, walcząc mieczem. Czym była napełniona matka, tym napełnił się i jej syn. Hagar jest przestrogą dla wszystkich kobiet, aby zwracały uwagę na siebie, zwłaszcza wtedy, kiedy są w stanie błogosławionym, gdyż karmią dziecko nie tylko swoją krwią. Może być ono już w żywocie swojej matki napełnione duchem Bożym, ale i odwrotnie – duchem złym i wojowniczym. Po dziesięciu latach okazało się, że ten chłopiec nie miał uszu dla Bożych myśli, nie wprowadzał pokoju, był nieokiełznany, dziki, a jego ręka była skierowana przeciwko wszystkim.

Szyderca Izmael

Kiedy więc Sara urodziła Izaaka, poczuła się szczęśliwa. Ale widząc Izmaela, nie cieszyła się synem swojej niewolnicy, ponieważ pewnego dnia zauważyła ona, (…) że syn Egipcjanki Hagar, którego ta urodziła Abrahamowi, naśmiewa się z Izaaka (…) (Rdz 21, 9). Sara nie może uwolnić się od myśli, że przyczyną takiego zachowania jest jego matka, ale przecież winny jest też jego ojciec. Doszła więc do wniosku, że taki szyderca w przyszłości byłby wielkim niebezpieczeństwem dla jej syna, dlatego przyszła do męża z bezkompromisowym żądaniem: «Wypędź tę niewolnicę wraz z jej synem, bo syn tej niewolnicy nie będzie współdziedzicem z synem moim Izaakiem» (Rdz 21, 10). Abram nie przyznaje jej racji, ale święty Bóg całkowicie stanął po jej stronie: «Niechaj ci się nie wydaje złe to, co Sara powiedziała o tym chłopcu i twojej niewolnicy. Posłuchaj jej, gdyż tylko od Izaaka będzie nazwane twoje potomstwo» (Rdz 21, 12). Niechętnie jednak spełnił życzenie Sary. Niemniej, był on najwyraźniej zbyt tchórzliwy, żeby przeciwstawić się żonie. Abram, z bólem serca, na drugi dzień rano, dał chleb i bukłak wody dla Hagar i wraz z synem wydalił ich z domu.

Pustynia Paran

Błądzili oni po pustyni, niedaleko Beer-Szeby. Gdy skończyła się woda, (…) ułożyła dziecko pod jednym krzewem, po czym odeszła i usiadła opodal tak daleko, jak łuk doniesie, mówiąc: «Nie będę patrzyła na śmierć dziecka» (Rdz 21, 15-17). Głośny płacz, to bezradne oczekiwanie na śmierć chłopca jako krzyczący znak ludzkiej bezsilności, nie był jej aktem wiary i pamięci o Bożej obietnicy. Jednak Bóg usłyszał głos Izmaela, dlatego przemówił do zrozpaczonej matki: «Cóż ci to, Hagar? Nie lękaj się, bo usłyszał Bóg jęk chłopca tam leżącego» (Rdz 21, 17). Hagar narzeka, że rodzina Abrahama wyrzuciła ją z domu. Ale Pan ma wobec niej inne plany: «Wstań, podnieś chłopca i weź go za rękę, bo uczynię go wielkim narodem» (Rdz 21, 18). Jej syn nie może stać się dziedzicem obietnicy, którą dał Bóg Abrahamowi, ale nie spuści swojego miłościwego oka z niego: (…) otworzył jej oczy i ujrzała studnię z wodą; a ona poszła, napełniła bukłak z wodą i dała chłopcu pić (Rdz 21, 19). Hagar nieomal się poddała, przestała walczyć. Wtedy Anioł ponowie uświadamia jej, że nie jest tylko kobietą samotną. W niej samej jest źródło, z którego może pić. Ma w sobie pokłady siły, z których może czerpać. Nie jest zależna od mężczyzny. Jest wartością sama w sobie. Gdy zatem kobieta spotka się z tym wewnętrznym źródłem, to przetrwa nawet najtrudniejsze sytuacje opuszczenia. Nie podda się. Rozkwita w niej wówczas nowe życie, oparte na wewnętrznej godności, którą nadaje jej tylko sam Bóg.[2] Matka więc zrozumiała swoje zadanie – wzięła syna za rękę i poprowadziła go przez całe życie. A (…) Bóg otaczał chłopca opieką, gdy dorósł. Mieszkał on na pustyni i stał się łucznikiem; matka zaś jego sprowadziła mu żonę z ziemi egipskiej (Rdz 21, 21). I w taki sposób Hagar stała się pramatką narodów arabskich.

 Hagar przeszłaby przez życie bez śladu, gdyby Bóg nie wprowadził jej do domu Abrahama. Jeśli odegrała jakąś rolę, to stało się to dzięki Bożemu działaniu i za pośrednictwem rodziny Abrahama. Kiedy Bóg rozkazuje mu, aby posłuchał głosu swojej żony i wypędził z domu dziewczynę i jej dziecko, nawet wtedy nie zapomniał o nich: «Syna (…) tej niewolnicy uczynię również wielkim narodem, bo jest on twoim potomkiem» (Rdz 21, 13). Błogosławieństwo udzielone wygnańcom było głęboko związane z Abrahamem. Rodzice powinni starać się o to, aby pozostawić po sobie dla swoich dzieci takie cenne dziedzictwo – być błogosławieństwem, nie przekleństwem!

Hagar jest wzorem walki dla żon i matek, ponieważ tam, gdzie ludzie mieszkają razem, mogą zdarzyć się poważne komplikacje. Znajdując się w trudnej sytuacji, człowiek nieraz szuka wyjścia w ucieczce – ucieka, ale nie zawsze wie dokąd. Gdyby mieć uszy jak Hagar i wrócić do domu! Byłaby to radość, która stałaby się niebem. Ludzkie współżycie nie odbywa się bez wstrząsów. Hagar, kiedy wróciła, przeżywała bolesne chwile, które prawie że doprowadzały ją do rozpaczy. Ale miała znowu to szczęście, że pozwoliła Bogu mówić do siebie, dzięki czemu wypełniała swoje powinności. Czyniła to, co mogła, i nie żyła tu na ziemi na darmo. Jej droga nie zawsze była prosta, nieraz zeszła z niej i błądziła, ale święty Bóg nie wypuścił jej ze swoich rąk. I chociaż w domu Abrahama przekreślono ją, Pan jednak tego nie uczynił, ale przygotowywał jej przyszłość na drodze pokuty. I ta kobieta tę drogę znalazła – oby każdy człowiek, tak jak Hagar, mógł również odnaleźć swój cel życia.

[1] Światowa literatura jest pełna opowiadań o opuszczonych kobietach. Ciągle zdarza się, że mężczyźni zostawiają swoje żony. Wcześniej działo się tak, np. z powodu wojen. Dzisiaj przyczyną są najczęściej problemy małżeńskie albo miłość mężczyzny do innej kobiety. Opuszczona żona, niezależnie z jakiegokolwiek powodu, bynajmniej nie jest porzucona przez wszystkich, ponieważ jest otoczona szczególną opieką Bożą: Pan strzeże przechodniów, chroni sierotę i wdowę (Ps 146, 9). Takim praobrazem samotnej kobiety w Starym Testamencie jest Hagar, niewolnica Abrahama.

[2] Oto przykład z zupełnie innej kultury, który obrazuje możliwość przetrwania w sytuacji pozostawienia przez bliska osobę. Pewna kobieta – opowiada o. A. Grün – była żoną indiańskiego medyka, a teraz mieszka w Allgau. Mówiła, że u Indian zdarza się, iż mężczyzna po osiągnięciu dojrzałego wieku odwraca się od swojej żony i odchodzi do innej. Oczywiście, te kobiety także przeżywają ból i smutek rozstania, ale nie jest to poczucie opuszczenia. Przyjmują one postawę aktywną. Zwracają mu wolność i same stają się wolne. Mówią przy tym: Zwracam mu wolność i on zostanie zawsze moim mężem. Znaczy to, że nie wymazują niczego z ich przeżytych wspólnych lat i zarazem nowego związku ich męża nie porównują z ich związkiem, bo jest to coś zupełnie nowego. To nie umniejsza ich wartości w tym stopniu, jak to przeżywa wiele kobiet – one żyją w poczuciu, że w miłości jest tak, jak w przyrodzie: jest stawanie się i przemijanie – i nie zadręczają się stale poczuciem winy. Mężczyźni z drugą żoną także wchodzą do rodziny. W tej opowieści oczywiście godna pochwały nie jest sama sytuacja, która z naszego punktu widzenia jest nie do przyjęcia, ale podejście do własnej osoby, do własnej siły i możliwości samorealizacji. U nas zerwanie relacji między kobietą i mężczyzną kończy się szukaniem winnego, błędów, na żywieniu urazy i zranieniu, na poczuciu utraty wartości. Indianie bardziej żyją poświęceniem się życiu. W takiej sytuacji kobietom jest też łatwiej, ponieważ otrzymują mocne wsparcie od wspólnoty.

Doświadczenie Hagar, nie jest obce kobietom w żadnych czasach. Żony bywają opuszczane, a nawet odpychane przez swoich mężów. Wtedy kobieta naprawdę czuje się jak niewolnica, która wszystko zrobiła dla męża, a teraz może odejść. Czuje się wykorzystana, jakby była służbą domową do zajmowania się wszystkim, a teraz może odejść na pustynię, bo nie jest już potrzebna. Wielu kobietom, które zostały porzucone, z trudem przychodzi wiara we własną godność. Czują się jakby były na pustkowiu i poddają się. Cierpią głód i pragnienie miłości, grozi im śmierć. W niektórych zrodzi się śmiertelna nienawiść i uprzedzenia do wszystkich mężczyzn. Widzą w nich wtedy same negatywne cechy: Wszyscy mężczyźni są tacy sami. Zależy im tylko na seksie, na własnej przyjemności i korzyściach. Są nieodpowiedzialni. Nie wiedzą, co to wierność i prawdziwa miłość. To zrozumiałe, że takie postawy kształtują się w kobiecie, ponieważ są to bardzo głębokie zranienia. Ale silna kobieta przepracowuje je i rozwija swoje własne mocne strony. Używa swojej agresji do tego, by wyrzucić z siebie mężczyznę, jaki ją porzucił. I przemienia swoją agresję w ambicję, dzięki której chce uczyć się żyć samodzielnie i odkrywać umiejętności dotąd w niej ukryte.

Pewna kobieta w średnim wieku – wspomina o. A. Grün – po 40 latach wspólnego życia została porzucona przez męża, ponieważ odszedł do młodej kobiety. Wychowali razem dzieci i zbudowali duży dom. Mąż mógł robić karierę, gdyż żona w domu wszystko organizowała. Odejście jego zraniło ją do głębi i kompletnie pozbawiło sił. Myślała, że się załamie. Kiedy minął najgorszy czas, w którym otwarcie starała się zmierzyć z tą sytuacją, pewnego dnia stwierdziła: Być może był to dla mnie prezent od męża. Teraz jestem zmuszona do tego, żeby całkowicie skupić się na sobie i odkrywać zupełnie nowe obszary. Muszę zacząć zupełnie nowe życie i w tym widzę teraz moją wielką szansę. W tych słowach brzmiało pogodzenie się z losem. Kobieta ta odzyskała swoją godność i siłę. Gdzie zatem kobieta opuszczona przez męża i wysłana na pustynię spotyka Anioła, który jej otworzy oczy?

Często są to przyjaciółki, które ją wspierają. Przekazują jej poczucie, że pomimo tego jest wartością i  nosi w sobie wielkie bogactwo. Powinna przekształcić uczucie smutku, bólu i złości w chęć układania swojego życia na własny sposób. Nie jest już tylko żoną swojego męża. Jest samodzielna. Jest matką łucznika. Znajdzie cel, do którego wymierzy strzałę. Czasami Aniołem może być książka, która otworzy jej oczy, by móc inaczej oceniać swoje położenie. A czasami jest to przeżycie podczas nabożeństwa czy medytacji, które da jej pewność: Moje życie będzie udane. Nigdy nie będę samotna. Anioł jest przy mnie. Anioł to pewność, co do mojej Bożej godności, to jest moja duchowa strona, to jest moje wyczucie Boga, tajemnicy życia. Cierpienie, które spowodował mój mąż, otwiera mi oczy na moją nietykalną, Bożą godność. Mąż może mnie opuścić. Może mnie zranić. Ale nie może mi odebrać godności.

Kobiety, które straciły męża z powodu jego śmierci, najczęściej czują głęboką łączność i w ciszy omawiają z nim wszystko to, co je porusza. On jest Aniołem, który im towarzyszy i daje oparcie, gdy czują się zrozpaczone. Inne kobiety często szukają jakiegoś miejsca w przyrodzie, drzewa, o które mogą się oprzeć i dzięki swojej trwałości, stałości, niezmienności może je pocieszyć.

Na przykładzie Hagar, kobiety mogą uczyć się, jak nawet w najtrudniejszych sytuacjach i bólu, nie zatopić się w użalaniu się nad sobą, nie trwać w oskarżeniach przeciwko własnemu mężowi i mężczyznom, lecz wziąć swoje życie we własne ręce i pić ze źródła, które jest w nich. Ta Boża miłość i mądrość dodaje siły, ona nigdy nie ginie. Czasami wypłynie na powierzchnię dopiero wtedy, kiedy runie niepewny fundament, na którym budowano życie. Wiele kobiet ma w sobie siłę Hagar. Przezwyciężyły bolesne chwile i dzięki nim dojrzały. Doświadczyły porzucenia i nie załamały się. Zyskały siłę i mądrość godną podziwu.

 

Copyright 2015 - Bonifratrzy - Zakon Szpitalny św. Jana Bożego

realizacja: velummarketing.pl
do góry