Szlakiem bonifratrów na terytorium dawnej Litwy

 

„Wody wielkie nie zdołają ugasić miłości,

nie zatopią jej rzeki.”

Pieśń nad Pieśniami 8,7

Podróż Apostolska Papieża Franciszka do krajów bałtyckich (22-25 września 2018 r.) zmobilizowała nas do zrealizowania dawnego pomysłu, aby zwiedzić miejsca związane z miłosierną posługą naszych współbraci na terenach byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego (obecnie Litwa i Białoruś). Bonifratrzy w ciągu długich lat z ofiarną miłością opiekowali się chorymi i ubogimi w Wilnie, Mińsku, Grodnie, Nowogródku, Rakowie i Wysokim Litewskim. Niestety, wrogie nastawienie władz państwowych spowodowało zaprzestanie charytatywnej działalności naszego zakonu na tych terenach już wiele lat temu. Jednak pamięć o bonifratrach wciąż żyje, Kościół znowu się odradza, a charyzmat św. Jana Bożego w przedziwny sposób ożywia się w działaniu innych zgromadzeń oraz za pomocą ludzi dobrej woli. I tak oto Chrystus Miłosierny znów przychodzi do potrzebujących.

Była to dla nas nie tylko podróż pamięci o naszych braciach w życiu zakonnym, ale również, dzięki bratu Tymoteuszowi, połączyła się z pamięcią o krewnych według ciała – w Postawach (na Białorusi) odwiedziliśmy grób pradziadków naszego współbrata.

Pielgrzymka zaczęła się od starożytnego Wilna, gdzie mieliśmy możliwość odwiedzić hospicjum bł. Michała Sopoćki, prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego. S. Michaela Rak i jej współpracownicy opowiedzieli nam o pracy tego ważnego ośrodka, który opiekuje się osobami w terminalnym stadium choroby oraz ze wzruszeniem wspominali wizytę Papieża w tym miejscu dzień wcześniej. Niesamowita bliskość charyzmatu i widoczne działanie Opatrzności Bożej w organizacji hospicjum, nie pozostawiała nas obojętnymi, bo jak można funkcjonować w tak ciężkich warunkach, jeśli państwo finansuje ośrodek tylko w ok. 30%.

Będąc bonifratrem w Wilnie trudno sobie wyobrazić, ażeby nie pomodlić się przy grobie naszych braci na Rossie oraz nie odwiedzić naszego byłego kościoła i klasztoru w centrum.

Następnego dnia ruszyliśmy do sanktuarium Maryjnego w Agłonie (Łotwa), żeby wziąć udział w uroczystej Mszy świętej, której przewodniczył Papież Franciszek. Pomimo kapryśnej pogody i małego deszczyku, panowała ciepła atmosfera braterstwa, ludzkiej przyjaźni i łączenia się różnych narodów w gorącej modlitwie do Miłosiernego Pana.

Po mszy – najmniej przyjemna część podróży – przekraczanie granicy łotewsko-białoruskiej, które, o dziwo, odbyło się bardzo sprawnie i wieczorem już piliśmy ciepłą herbatę na plebanii w Postawach, w towarzystwie miejscowego proboszcza.

Będąc blisko Budsławia nie mogliśmy nie odwiedzić tego najważniejszego sanktuarium Maryjnego na Białorusi. I znowu nas łączyła modlitwa o odrodzenie zakonu, za ludzi potrzebujących oraz za tych, którzy okazali nam tyle dobra podczas tej wyprawy.

Kolejne spotkanie, z realizacją charyzmatu miłosiernej posługi bliźniemu, odbyło się w Mińsku, w Chrześcijańskim Centrum Socjalnym, prowadzonym przez Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Przełożona s. Czesława Nowicka oprowadziła nas po ośrodku, w którym mieści się przedszkole, szkoła oraz centrum pomocy dzieciom niepełnosprawnym. Siostra z wielkim entuzjazmem dzieliła się doświadczeniem pomocy bliźniemu oraz zaproponowała różne rodzaje współpracy z naszym zakonem, zaczynając od warsztatów edukacyjnych, pracy z wolontariuszami, a kończąc na konkretnej pomocy chorym i ubogim.

Na Białorusi większość chrześcijan przynależy do wschodniego obrządku (prawosławni) stąd też nasza wizyta u apostolskiego administratora dla grekokatolików Sergiusza Gajeka MIC, z którym omówiliśmy, między innymi, przygotowanie akatystu ku czci św. Jana Bożego w języku białoruskim.

Podczas pielgrzymki nie sposób było ominąć miejsca związane z prześladowaniem chrześcijan i mężnego świadectwa wierności Chrystusowi. Wspólną modlitwą uczciliśmy pamięć o tych, którzy oddali swoje życie podczas wielkiego terroru komunistycznego, pielgrzymując do Kuropat (uroczysko pod Mińskiem). Według różnych danych spoczywa tu do 200 tys. ofiar represji stalinowskich. Natomiast w Nowogródku prosiliśmy o wstawiennictwo błogosławionych Sióstr Nazaretanek, które zginęły w 1943 r. z rąk hitlerowców.

Pod koniec naszej podróży zajechaliśmy do Wysokiego Litewskiego, gdzie do dzisiaj zachowały się szczątki naszego byłego kościoła i klasztoru. W tym miasteczku do dziś krąży legenda o samotnym zakonniku, który błąka się jako duch wśród ruin dawnego pałacu Sapiehów i klasztoru, jakby kogoś szukając i nie znajdując sobie spokoju. Wśród tych ruin płynęły rozważania o poprzednich pokoleniach naszych braci, o licznych prześladowaniach chrześcijan oraz o żywotności naszej Wiary.

Powracaliśmy pełni wrażeń, bardziej zjednoczeni duchowo ze sobą i z naszymi poprzednikami oraz z nadzieją na to, że burzliwe wody historii nigdy nie zatopią w sercach wiernych pragnienia do gorliwego wypełniania przykazania miłości.

Bogu niech będą dzięki!

Bracia Emanuel, Tymoteusz i Seweryn