• Klasztor w Drohobyczu pw. Jezusa Dobrego Samarytanina
  • Profil Bonifratrów w serwisie Facebook
Projekty realizowane ze środków UE

Drugi list do księżnej Sessy

W imię naszego Pana Jezusa Chrystusa i naszej Pani Maryi Dziewicy zawsze bez skazy, Bóg przed i ponad wszystkimi rzeczami świata. Amen. Jezu! Niech Bóg Cię zbawi, Siostro moja, ukochana w Jezusie Chrystusie, wielce szlachetna, cnotliwa, szczodra i pokorna Księżno Sessy. Niech Jezus Chrystus zbawi i chroni Ciebie i wszystkich Twoich bliskich i tych wszystkich, których zechce i rozkaże. Amen. Jezu!

W liście tym chciałem napisać, jak się czuję i powiadomić Cię o wszystkich moich pracach, potrzebach i troskach, które każdego dnia rosną, a tym bardziej teraz. Każdego dnia jest coraz więcej długów, jak i biednych, których dużo przychodzi, wszyscy nadzy, bosi, pełni ran i wszy, tak że trzeba mieć jednego człowieka, czy dwóch, żeby odwszawiał ich ubrania w kotle gorącej wody. Ta praca potrwa przez całą zimę aż do przyszłego miesiąca Maja. I tak, Siostro moja w Jezusie Chrystusie, trud mój rośnie z dnia na dzień.

Pan nasz Jezus Chrystus zabrał swoją córkę, którą bardzo kochał, donnę Franciszkę, córką don Bernardino, wnuka Markiza Montejar. Nasz Pan Jezus Chrystus sprawił, że kiedy żyła tutaj na ziemi zawsze czyniła wiele dobra biednym. Wszystkim osobom, które przez miłość do Boga prosiły ją o coś, zawsze dawała błogosławioną jałmużną, tak że nikt nie odchodził smutny z jej domu, nie licząc dobrych słów i dobrego przykładu, jaki dawała ta szczęśliwa kobieta.

Tyle rzeczy robiła, że aby je opisać potrzeba by wielkiej księgi. Pewnego dnia napiszę więcej o tej szczęśliwej kobiecie, donnie Franciszce, którą nasz Pan Jezus Chrystus zechciał zabrać do siebie, gdzie jest żywa i zdrowa, zażywa szczęścia i odpoczynku. Widzieli to wszyscy ci, co ją znali, poprzez wolę Bożą i dobre czyny, które Jezus Chrystus przez nią wykonywał i poprzez łaski, którymi ją darzył. Wszystkim świadczyła dobro, zarówno radami jak i jałmużną, za wszystko i za wszystkich Jezus Chrystus darzył ją łaskami. Ponadto jak każe nam sądzić nasza wiara i to, co widzieli ci wszyscy, którzy ją znali, z pewnością odpoczywa ona teraz z naszym Panem Jezusem Chrystusem i z wszystkimi aniołami niebios.

Jej śmierć bardzo zasmuciła tych wszystkich, którzy ją znali; tak biednych, jak i bogatych. A ja cierpiałem najwięcej, więcej niż ktokolwiek inny, za pociechę i za dobre rady, które zawsze mi dawała. tle razy stroskany udawałem się do jej domu, nie wychodziłem z niego bez pociechy i dobrego przykładu. I ponieważ Pan odebrał nam tyle dobra, niech będzie błogosławiony na zawsze, gdyż On zna lepiej od nas to, co robi i czego nam trzeba.

Siostro moja ukochana w Jezusie Chrystusie. Chciałem Cię zawiadomić o moich trudach, troskach i potrzebach, ponieważ wiem, że martwisz się o mnie tak, jak ja o swoje sprawy. Dużo teraz jestem Ci winien, dobra Księżno i nigdy nie zapomnę jak dobrze mnie potraktowałaś, lepiej niż na to zasługuję. Niech nasz Pan Jezus Chrystus wynagrodzi Ci to w niebie i zwróci ci dobrego księcia Sessy, wielce pokornego  męża i niech wam da błogosławione dzieci, żebyście przez nie Mu służyli i abyście kochali ponad wszystkie rzeczy świata.

Zdaj się na Jezusa Chrystusa, wierz, że wróci on niedługo, zdrowy na ciele i duszy, dlatego nie bądź stroskaną i niepocieszoną, gdyż odtąd poczujesz się szczęśliwszą niż kiedykolwiek byłaś. Będziecie mieli naprawdę to, co Ci powiedziałem, zdając się tylko na Jezusa Chrystusa. Bóg przed i ponad wszystkimi rzeczami świata. Ja nic nie wiem, Jezus Chrystus wie wszystko i z Jego pomocą będziesz niedługo pocieszona widokiem wielce pokornego męża, dla którego mam wiele uczucia i jestem mu dużo winien.

Ileż razy wyciągnął mnie z tarapatów i poratował swoją błogosławioną jałmużną, którą Anioły niebios napisały w księdze życia, gdzie jest wielki skarb, który otrzymasz, kiedy pójdziesz do nieba, dobra Księżno, abyś zawsze się nim cieszyła i Twój pokorny mąż, dobry książę Sessy. Niech nasz Pan Jezus Chrystus jak najszybciej sprowadzi go i niech da wam błogosławione dzieci, abyście składali dziękczynienie naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi za to wszystko, co On wam czyni i daje. Jeśli niekiedy daje nam trudy i troski, robi to dla naszej korzyści, ponieważ zasługujemy na więcej.

Gdy jestem stroskany, nie znajduję lepszego rozwiązania ani pociechy nad wpatrywanie się i kontemp1owanie Jezusa Chrystusa Ukrzyżowanego. Myślę wtedy o Jego świętej Męce, o trudach i troskach, za które cierpiał w tym życiu. Wszystko to czynił dla nas grzeszników, złych i niewdzięcznych. Biorąc pod uwagę to, że Baranek bez skazy doświadczył tyle cierpienia, nie zasługując na nie, jak możemy chcieć szukać odpoczynku i przyjemności na ziemi, gdzie tyle zła i męki wyrządzili Jezusowi Chrystusowi, który nas stworzył i zbawił. Co mamy nadzieję otrzymać?

I tak, jeżeli dobrze się przyjrzeć, dobra Księżno, to życie nie jest niczym innym, jak ciągłą walką, w której uczestniczymy, dopóki jesteśmy na tym wygnaniu i w tej dolinie łez, ciągle zwalczani przez trzech śmiertelnych nieprzyjaciół, jakimi są świat, diabeł i ciało.

Świat kusi nas nałogami i bogactwem, obiecując nam długie życie, mówiąc: chodź, jesteś młody, oddaj się przyjemnościom, a w starości ustatkujesz się.

Diabeł zastawia na nas zawsze sidła, abyśmy potknęli się i upadli, i w ten sposób nie czynimy dobra ani miłosierdzia. Ogranicza nas do zajmowania się dobrami czasowymi, abyśmy nie pamiętali o Bogu, ani o naszej duszy, którą trzeba zachować czystą i ubierać w dobre czyny. Lecz pokonując jedną przeszkodę, napotykamy następną. Niedługo, jak tylko zakończę tę sprawę, chcę zmienić moje życie. I tak odkładając te sprawy, nigdy nie potrafimy uwolnić się od oszustw diabła, dopóki nie przyjdzie godzina śmierci i wszystko to, co obiecują świat i diabeł okazuje się fałszywe. Ponieważ Pan osądzi nas tak, jakich nas zobaczy, należałoby poprawić się na czas, a nie robić tak, jak ci, co mówią: jutro, to znów pojutrze i nigdy nie zaczynają.

Jest jeszcze inny wróg największy, który jak ten, kto jest naszym domownikiem i jest nam znany, dobrymi słowami i pięknymi manierami stara się doprowadzić nas do zguby. Jest nim nasze ciało, które nie pragnie niczego innego jak dobrze jeść, dobrze pić, dobrze się ubierać i spać, a mało pracować, używać rozkoszy i dobrze się prezentować.

W obronie przed tymi trzema wrogami potrzebujemy bardzo pomocy i łaski Jezusa Chrystusa oraz musimy gardzić całkowicie nami samymi, dla Jezusa Chrystusa, który jest wszystkim, ufając tylko Jemu, wyznając prawdę i wszystkie grzechy u stóp spowiednika oraz wykonać pokutę, która będzie nam zadana i więcej nie grzeszyć, tylko dla dobra Jezusa Chrystusa. Jeśli zdarzyłoby się nam zgrzeszyć, spowiadajmy się bardzo często.

W ten sposób będę mógł pokonać tych wrogów, o których mówiłem. Nie mogę ufać sobie samemu, gdyż zgrzeszyłbym tysiąc razy na dzień, ale mogę ufać tylko Jezusowi Chrystusowi. Dla Jego miłości i Jego dobroci nie grzeszyć, nie szemrać, ani nie czynić zła czy szkody bliźniemu, lecz życzyć bliźniemu to, co chcielibyśmy, żeby nam uczynili. Pragnąc zbawienia wszystkich; kochać i służyć tylko Jezusowi Chrystusowi za Jego miłość do nas, a nie przez strach przed piekłem. O ile to będzie możliwe, niech spowiednik będzie dobry, mądry, dobrej sławy i życia. Siostro moja w Jezusie Chrystusie, wiesz o tym wszystkim lepiej ode mnie. Jeśli chcesz mi przesłać jakąś dobrą radą, przyjmę ją z dobrą wolą, jak od mojej siostry w Jezusie Chrystusie.
A teraz, Siostro moja ukochana, daj mi znać, jak się czujesz, odkąd wyjechał don Alvaro i Bernardino, nasi bardzo szlachetni, cnotliwi i pokorni wujowie i bracia moi w Jezusie Chrystusie, których bardzo kocham. Niech Bóg ich wynagrodzi za to, że gdziekolwiek mnie spotkali, zawsze tak dobrze przyjęli. Niech nasz Pan przyjmie ich dusze do nieba i zaprowadzi ich z każdym dobrem przed Twoją wielce pokorną matkę, donnę Marię de Mendora, wielce szlachetną, cnotliwą i szczodrą, która zawsze pragnie służyć naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi.

Daj mi znać, jak dojechali i co porabiają i przyślij mi też dobre nowiny o dobrym księciu, Twoim wielce pokornym mężu, gdyż z każdego jego dobra bardzo się cieszę. Powiedz mi, co porabia, jak się czuje i gdzie przebywa. Niech nasz Pan przyprowadzi go szybko i całą jego kompanię i ilu tylko Bóg zechce i rozkaże. Amen. Jezu!

O, Siostro moja ukochana, dobra i pokorna Księżno! Jakże jesteś sama i odosobniona w tym zamku w Baenie, w otoczeniu wielce cnotliwych służących i poważnych i uczciwych guwernantek, pracując i zatrudniając się noc i dzień, aby nie być leniwą i nie tracić czasu na darmo. Chcesz brać przykład z naszej Pani Niepokalanej Maryi Dziewicy, która, będąc Matką Bożą, Królową Aniołów i Panią Świata, tkała i pracowała cały dzień na swoje utrzymanie. A w samotności modliła się w nocy i przez część dnia, i my po pracy musimy złożyć dziękczynienie naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi, który traktuje nas z takim miłosierdziem, dając nam pożywienie, picie, ubranie i wszystkie rzeczy, na które nie zasługujemy. Jeżeli On by nam nie pomagał, na co by była potrzebna nasza praca, spryt i pilność?

Zawsze pracujesz albo zajmujesz się miłosiernymi czynami, ucząc wszystkich doktryny chrześcijańskiej i czterech modlitw, które nakazuje święta Matka Kościół i ucząc ich tego, czego nie wiedzą. Zawsze myślisz o Męce naszego Pana Jezusa Chrystusa i o Jego cennych ranach. I mówisz, że kochasz tylko Jego więcej niż wszystkie rzeczy świata, i chcesz i kochasz to, co On chce i kocha i nienawidzisz tego, czego On nienawidzi. Z miłości do Niego i z dobroci, a nie dla żadnej korzyści chcesz dawać dobro i jałmużnę biednym i osobom ubogim.

Teraz, Siostro moja, przebacz mi, że piszę zawsze tak rozwlekle, nie mniej jednak nie piszę Ci tego wszystkiego, co chciałbym, ponieważ, jestem chory, bolą mnie oczy i znajduję się w potrzebie. Niech nasz Pan Jezus Chrystus sprawi, żebyś mnie zrozumiała. Nie mogę dojść do ładu z tym, co zacząłem, gdyż odnawiam cały szpital, a dużo jest biednych i wielki jest wydatek i dostarcza się wszystkiego bez zysków. Lecz Jezus Chrystus dba o wszystko, jako że ja nic nie robię.

Chciałbym objechać niedługo tę Andaluzję aż do Zafry i Sewilli, ale nie mogę, dopóki nie skończę tej roboty, aby się nie zmarnowała. Jestem tak zadłużony i w takiej potrzebie, że nie wiem, co robić. Tak, że Siostro moja ukochana w Jezusie Chrystusie, posyłam tam Angula, aby sprzedał zboże czy przywiózł je tutaj, jak Tobie się wyda najlepiej. Ale przede wszystkim bardzo potrzebuję pieniędzy na tę robotę i aby zwrócić najpilniejsze długi. Ponadto nie mam czym zapłacić tym, którzy przyjadą po zboże, a wydatek to wielki, dlatego wydaje mi się lepiej je sprzedać. Rób, Siostro moja, jak Ci się wyda najlepiej.

Angulo ma ze sobą obligację zboża i moje upoważnienie, które nakazałem napisać pisarzowi. Przez miłość do naszego Pana Jezusa Chrystusa, niech on nie wraca bez jakiejś pomocy, w taki czy inny sposób. Ponieważ kiedy tylko wróci Angulo, pojedziemy do Sewilli i do Zafry, żeby zobaczyć hrabiego Feria i księcia d’Arcos, gdyż jest tam nauczyciel z Avili, który pojechał złożyć im wizytę. Może nasz Pan Jezus Chrystus tak zechce i zwolnią mnie od niektórych długów. Lepiej, żebym ja tam pojechał osobiście, a nie wysyłał listów, ponieważ mają dużo spraw i dużo biednych, którym trzeba dawać jałmużnę. Jeśli nie stawię się osobiście, zapominają to, co się im mówi. I nie dziwię się, gdyż panowie są nagabywani przez biednych, bardzo im przeszkadzają. Nauczyciel z Avili powiedział mi przez Angula, żebym tam przyjechał.

Siostro moja w Jezusie Chrystusie, niech niebo wynagrodzi Ci jałmużnę, te cztery dukaty, które dałaś Angulowi dla tych biedaczek i na podróż. On powiedział mi wszystko, jak cierpiałaś z powodu moich trudności. Przebacz mu, że nie mógł tam przyjść z powodu kilku listów. Siostro moja ukochana w Jezusie Chrystusie, proszę Cię, abyś z miłości do naszego Pana Jezusa Chrystusa zlitowała się nad moimi trudnościami, zmartwieniami i potrzebami, aby Bóg zmiłował się nad Tobą i nad wszystkimi naszymi sprawami, jak Bóg zechce i rozkaże. Amen. Jezu.

Siostro moja, dobra Księżno, pozdrów ode mnie wielce cnotliwą guwernantkę, niech modli się za mnie do Boga, a ja to samo zrobię dla niej. Pozdrów też wszystkie kobiety i dziewczęta, wielce pokorne i cnotliwe, z Twojego szlachetnego domu, niech wszystkie modlą się za mnie do Boga, ponieważ toczę wielką walkę. Pozdrów też mojego ukochanego brata don Giovanni, niech napisze mi, jak się czuje i jak mu się wiedzie. Pozdrów wszystkich mężczyzn i służących.

Niech wszyscy modlą się do naszego Pana Jezusa Chrystusa, żeby dał mi łaskę i pomoc, abym zwyciężył świat, diabła i ciało i abym wypełniał Jego święte przykazania oraz wierzył w to, co nakazuje i w co wierzy święta Matka Kościoła. Obym spowiadał się szczerze i ze skruchą ze wszystkich moich grzechów i wykonał pokutę, którą nakaże mi spowiednik. Obym kochał i służył tylko Jezusowi Chrystusowi. O to samo ja będę się modlił dla nich. Pozdrów także donnę Izabellę, muzyczkę i powiedz jej, żeby nasz Pan Jezus sprawił, aby rosła w cnocie.

Przyjeżdża do nas Jan z Avili, który jest moim towarzyszem i którego zawsze nazywam Angulo, ale jego prawdziwe imię brzmi Jan z Avili.

Siostro moja ukochana, dobra Księżno Sessy, wyślij mi pierścień czy jakąkolwiek inną rzecz z ręki, abym mógł coś zastawić. Inny już jest zastawiony i już masz go w niebie. Guwernantka wielce pokorna i wszystkie kobiety z dziewczętami, jeśli mają coś za złota czy srebra, niech mi wyślą dla biednych i dla nagrody w niebie. Niech mi je wyślą, abym pamiętał o nich. Niech nasz Pan Jezus zbawi Cię i chroni, dobra Księżno, Ciebie i całe towarzystwo i ilu Bóg zechce i rozkaże. Amen. Jezu! I cokolwiek będzie, jestem zobowiązany, aby modlić się do Boga o wszystkich z Twego szlachetnego domu.

Twój nieposłuszny najmniejszy brat Jan Boży, jeśli Bóg tak zechce, kiedy umrę, milczący i ufający Bogu, pragnący zbawienia wszystkich jak mego własnego. Amen. Jezu! Dobra Księżno, bardzo często wspominam prezenty, które dawałaś mi w Cabroe i Baenie i te porcje miękkiego chleba, które dawałaś mi, zdjąwszy skórkę. Niech Bóg da Ci niebo i niech Cię obdarzy swoimi dobrami. Amen. Jezu!