Zauważyć sąsiada czy rzucić więcej na tacę?

Rozmowa z bratem Anzelmem, koordynatorem Stacji Opieki Środowiskowej Konwentu Bonifratrów w Łodzi oraz z pracownikami i podopiecznymi stacji.

Z wielu badań prowadzonych w różnych krajach wynika, że jeśli ktoś pomaga innym, to nie tylko poprawia sobie samopoczucie. Podobno systematyczne wspieranie innych wydłuża życie, obniża ciśnienie krwi, zmniejsza odczuwanie własnych dolegliwości, jest lekiem na samotność. Co Wy na to – też czujecie się zdrowsi pomagając potrzebującym?

Bożena (pracuje w stacji): Tak – kiedy pomagasz innym jesteś radośniejszy, szczęśliwszy nawet wtedy, kiedy to jest twoja praca. Ja w Stacji Opieki Środowiskowej pracuję już 20 lat i tej radości, pogody ducha wciąż mi przybywa. Może to dziwne, ale nawet jak jestem zmęczona to tutaj o tym zapominam: jestem pełna energii, żartuję, śpiewam. Chcę w ten sposób sprawić, żeby ci, którzy do nas przychodzą po pomoc – oprócz wsparcia materialnego – zapomnieli chociaż na chwilę o swoich smutkach. Co ciekawe, kiedy tak tutaj biegam, nie bolą mnie chore kolana, więc z tym mniejszym odczuwaniem własnych dolegliwości to też prawda. O tym, że nie dokucza mi samotność już nie wspominam.

Joanna (wolontariuszka): Pomagając innym człowiek czuje się też – co może dla niektórych dziwnie zabrzmieć – dowartościowany, lepiej o sobie myśli, choć przecież każdemu z nas wciąż daleko do ideału. Pomagam w stacji jako wolontariuszka, tworzymy tu fajny zespół, jesteśmy jak rodzina – to też nas buduje, wzmacnia.

Z tego wynika, że – pomagając innym – pomagamy też sobie? Przesadzę, jak powiem, że może czasem pomagamy bardziej sobie niż innym?

Joanna: Nie ma w tym dużo przesady. Bo wszystko, co się szczerze robi dla innych zostawia radość w sercu, która trwa dłużej niż nasze dobre uczynki. Jeśli pomagamy nieincydentalnie, nie od wielkiego dzwonu, ale systematycznie, jest to częścią naszego życia, to tej radości przybywa.

Wygląda na to, że jeśli ktoś pomaga tylko raz w roku, bo idą święta, to sporo traci?

Brat Anzelm: Każda pomoc, każde zwrócenie się  w kierunku drugiego człowieka to dobro. Ale ważne, żeby temu towarzyszyła refleksja, żeby to nie było „na zimno”, bo sumienie mnie akurat ruszyło – ach, wydałem na święta tyle pieniędzy, to dam też trochę biednym. I potem o nich zapomnę. Daj i pomyśl o nich, zatrzymaj się przez chwilę, postaraj się wczuć w ich sytuację, naucz się ich zauważać częściej niż w święta. Pomaganie daje radość i uzdrawia ofiarodawcę tylko wtedy, kiedy jest bezinteresowne, zaangażowane, kiedy jest z nami cały rok. To wcale nie takie trudne, bo pomagać można w różny sposób.

Jak? Może to dziwne pytanie, ale wielu z nas pomoc kojarzy tylko z datkiem, wpłatą na konto jakiejś pomocowej organizacji, fundacji. I wielu z nas rozgrzesza się, że nie pomaga, bo nie wszystkich na datki pieniężne stać. Słusznie?

Brat Anzelm: Żeby pomagać innym nie trzeba zawsze pieniędzy – często wystarczy uśmiech, dobre słowo, zrobienie zakupów choremu sąsiadowi, porozmawianiem z kimś, wysłuchaniem go, pomocą jest też modlitwa za innych. Nie pytajmy nikogo o poglądy, wiarę, nie odsuwajmy się, bo ktoś pije, brzydko pachnie, ale pomagajmy, tak jak to robił święty Jan Boży. Tym bardziej, że wiele osób żyjących obok nas potrzebuje tylko naszej obecności, naszej uwagi, poświęcenia im chwili czasu, złagodzenia, „osłodzenia” samotności. Moim zdaniem taką pomoc trudniej dać, bo trudniej dać siebie, swój czas, swoje emocje, niż wrzucić datek do skarbonki. Oczywiście nie oznacza to, że można rozgrzeszyć się uśmiechem do sąsiada, kiedy nie ma on co jeść. Dlatego jeśli kogoś stać na wsparcie materialne osób, o których wie, że go potrzebują lub na wsparcie organizacji, które pomagają biednym, to jeśli chce, niech to robi. Nasza stacja nie mogłaby działać bez takiej pomocy, potrzebnej na przykład do przygotowania każdego dnia wielu gorących posiłków.

A jak zauważać potrzebujących częściej niż raz w roku?

Edyta (pracuje w stacji): Może pomyśleć o nich, kiedy patrzę w swoją pełną jedzenia lodówkę i wreszcie zauważam, że przecież nie dam rady tego zjeść? A może do podjęcia decyzji o jakiejś formie systematycznej pomocy skłoni mnie dopiero wyrzucenie do śmieci jedzenia, którego znów kupiłem za dużo? Może zapytam starszych sąsiadów, czy im czegoś nie kupić w supermarkecie? Może mam sąsiada, który nie ma ciepłej kurtki, a ja zrobiłem właśnie „remanent” w szafie?

Adam (podopieczny): Wystarczy nie zamykać oczu – ja dzięki sąsiadom, którzy widząc, że straciłem mieszkanie, kupili mi kilka mebli, tapczan, które mogłem wstawić do komórki, gdzie teraz mieszkam. Ktoś powie: jak możesz się cieszyć z mieszkania w komórce? Ale gdyby nie ta komórka i pomoc sąsiadów, nie miałbym w ogóle gdzie mieszkać, nie miałbym swojego kąta.

Koronawirus nie przeszkadza w prowadzeniu jadłodajni, która działa przy Stacji Opieki Środowiskowej?

Brat Anzelm: Nie, wydajemy nawet więcej gorących posiłków niż przed epidemią – kiedyś było to 70-80 obiadów dziennie, teraz niekiedy nawet 200. To też pokazuje, że wciąż bardzo wiele osób, także młodych, potrzebuje najprostszego wsparcia: ciepłego posiłku.

A jak ktoś chciałby przyjść i pomagać w prowadzeniu stacji?

Brat Anzelm: Chętnie powitamy każdego, kto zechce nam pomagać, czekamy na wolontariuszy. Nikomu niczego nie narzucamy, każdy sam wie, jak często może nam pomagać, w jaki sposób zrobi to najlepiej. To ważne, bo przypomnę jeszcze raz, że pomoc udzielana innym ma cieszyć, być źródłem radości, a nie frustracji, nie powinna być obciążeniem, z którym ktoś sobie nie poradzi, czy – co gorsze – wsparciem udzielanym kosztem najbliższych.

 

Stacja Opieki Środowiskowej Konwentu Bonifratrów w Łodzi prowadzi jadłodajnię, która działa od ponad 30 lat, jest tu łaźnia, pralnia dla podopiecznych, stacja zaopatruje także osoby, które tego potrzebują w używane ubrania. Od kilku dni przy stacji (przy ulicy Przedświt 37) stoi tzw. społeczna lodówka, którą podarowało Stowarzyszenie CHLEBA NASZEGO. Każdy może tu przynieść żywność, której nie jest w stanie sam wykorzystać, może podzielić się na przykład obiadem, może też coś specjalnie kupić i włożyć do lodówki.

Jeśli ktoś chciałby wspomóc stację, podarowując jej produkty żywnościowe, środki czystości, używaną odzież, może przekazać je bezpośrednio do Konwentu Bonifratrów przy ul. Kosynierów Gdyńskich 61 w Łodzi. Prośba o wcześniejszy telefon pod numer: 42 685 51 00. Numer konta Stacji Opieki Środowiskowej, na które można przekazać dowolny datek: 78 1440 1231 0000 0000 0344 6287.

Copyright 2018 - Bonifratrzy - Zakon Szpitalny św. Jana Bożego

realizacja: velummarketing.pl
do góry