Igła w porcie, a nie w żyle

Rozmowa z doktorem Mirosławem Stelągowskim, chirurgiem naczyniowym, który w Szpitalu Zakonu Bonifratrów w Łodzi wszczepia pacjentom leczonym onkologicznie porty do chemioterapii.

Co to jest chemioterapia, wie chyba każdy. A co to jest port do chemioterapii?

Słowo port oznacza tu mniej więcej to samo co w języku potocznym, w innych dziedzinach życia – to miejsce, które umożliwia dostęp do jakiegoś obszaru, tak nazywa się też na przykład gniazdo w komputerze, które pozwala na przyłączenie innego urządzenia. W medycynie port, a ściślej port naczyniowy, oznacza stały, długoterminowy dostęp do centralnych naczyń żylnych. Są różne porty naczyniowe, o różnym przeznaczeniu. Port do chemioterapii służy do podawania dożylnie chemioterapeutyków.

Jak wygląda port do chemioterapii?

Podobnie jak każdy port naczyniowy zbudowany jest on z małego zbiorniczka – w jednej z jego ścian jest umieszczona samouszczelniająca się membrana. Zbiorniczek jest połączony z cewnikiem – czyli mówiąc w uproszczeniu – rurką, którą wprowadza się do jednej z dużych  żył klatki piersiowej, najczęściej do żyły głównej górnej. Po umieszczeniu cewnika w żyle, zbiorniczek zaszywa się pod skórą, pod obojczykiem. Wkłuwając się do niego przez membranę leżącą powierzchownie, blisko skóry można podawać pacjentowi leki stosowane podczas chemioterapii, które ze zbiorniczka przez cewnik trafiają do żyły.

Na czym polega wyjątkowość tego sposobu podawania chemioterapii? Dlaczego to lepsze rozwiązanie niż znany wszystkim wenflon, wkłuty na przykład w żyłę w ręce?

Wenflon umieszcza się w żyłach obwodowych, czyli tych – mówiąc potocznie – niezbyt dużych. Podawane tą drogą preparaty do chemioterapii drażnią ściany żyły, wywołują ból ręki, sprzyjają procesom zakrzepowym. Poza tym przy długotrwałej terapii onkologicznej trzeba byłoby ciągle od nowa wkłuwać się w żyły obwodowe, szukać odpowiedniej żyły. A wkłucia są bolesne, coraz trudniej też znaleźć „dobrą żyłę”, u niektórych pacjentów w ogóle trudno wkłuć się do żył obwodowych. Tych wszystkich niedogodności, kłopotów i bólu pozwala uniknąć zastosowanie portu do chemioterapii. Cewnik umieszczony w żyle głównej, która ma średnicę około 3 centymetrów, umożliwia wprowadzenie leku z daleka od ściany żyły, a więc nie podrażnia jej. Wkłucie jest praktycznie bezbolesne – zamiast żyły przekłuwa się membranę. I rzecz bardzo ważna: port może być używany przez wiele miesięcy, a nawet lat. Wneflon – w przypadku chemioterapii – to przy każdym podaniu leku rozwiązanie jednorazowe.

Założenie portu do chemioterapii to skomplikowany zabieg?

Nie, zabieg jest wykonywany w znieczuleniu miejscowym i jest praktycznie bezbolesny, trwa od 15 do 45 minut. Do wprowadzenia cewnika i implantacji zbiorniczka wystarcza zwykle nacięcie na skórze o długości 3-4 centymetrów.

Czy pacjent z wszczepionym portem – kiedy jest na przykład przerwa chemioterapii i wraca do normalnego życia – jest jakoś ograniczony?

Po wygojeniu się rany, związanej z wszczepieniem portu, nie ma żadnych ograniczeń. Można normalnie, aktywnie żyć, kąpać się. Oczywiście należy pamiętać o porcie, unikać na przykład urazów w okolicy miejsca, w którym go umieszczono. Jeśli port jest nieużywany, należy przepłukiwać go solą fizjologiczną z roztworem heparyny co 4-6 tygodni. Oczywiście, port – jeśli po zakończeniu terapii będzie niepotrzebny – trzeba usunąć najdalej w ciągu kilku miesięcy.

Kiedy powinno się wszczepić port do chemioterapii – od razu, kiedy ją się zaczyna, czy jak już są kłopoty z podaniem chemii przez żyły obwodowe?

Wszczepienie portu ma największy sens na początku chemioterapii, a nie na końcu, wtedy kiedy jest już problem z dostępem dożylnym, kiedy chory nacierpiał się już z powodu wkłuć do żył obwodowych, był narażony na stres i ból. Do tego często jest tak, że niektórzy pacjenci źle reagują na chemioterapeutyki, spada im liczba czerwonych i białych krwinek, spada liczba płytek krwi i wtedy – w czasie trwania chemioterapii – implantacja portu jest obarczona większym ryzykiem powikłań.

Czy w szpitalu Bonifratrów porty do chemioterapii są wszczepiane tylko pacjentom tej placówki?

Nie. Każdy, kto wybiera się na taki zabieg może go wykonać w Szpitalu Zakonu Bonifratrów. Oczywiście potrzebne jest skierowanie od lekarza POZ albo innego specjalisty, na przykład lekarza kierującego na chemioterapię. Zabieg wszczepienia portu wykonywany jest bezpłatnie, w ramach usług finansowanych przez NFZ zawartych w pakiecie onkologicznym.

 

Copyright 2018 - Bonifratrzy - Zakon Szpitalny św. Jana Bożego

realizacja: velummarketing.pl
do góry