Konwent Bonifratrów w Zebrzydowicach

Konwent Bonifratrów w Zebrzydowicach

Przychodnia zdrowia

Od 1.września br. dr Kozłowski przeszedł, ze względu na nowe obowiązki zakonne, na pracę w niepełnym wymiarze godzin tj. na ½ etatu. Na tej stronie internetowej będą stale aktualizowane jego godziny pracy w Przychodni.

Godziny przyjęć stałe:

Poniedziałek 8.00 – 11.15 (wizyty domowe 11.15 – 11.45)

Wtorek          14.45 – 18.00 (wizyty domowe 11.15 – 11.45)

Środa             14.45 – 18.00 (wizyty domowe 14.15-14.45)

Czwartek      8.00 – 11.15 (w tym wizyty domowe 11.15 – 11.45)

Piątek            14.45 – 18.00 ((wizyty domowe 14.15-14.45)

04.11.2022 Małgorzata Solecka Kurier MP

Z około 1300 lekarzy, którzy zrobili specjalizację z ratownictwa, w systemie pracuje około ośmiuset. Reszta jest totalnie wypalona, ucieka z SOR, zmienia specjalizację, wyjeżdża za granicę – usłyszeli posłowie podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia.

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.pl

  • Na problemy szpitalnych oddziałów ratunkowych zwracał ostatnio uwagę prezes PiS Jarosław Kaczyński
  • MZ zapowiedziało, że przy każdym SOR-ze i w każdym szpitalu będzie utworzona nocna i świąteczna pomoc medyczna
  • W ogromnej części szpitali, w których funkcjonują SOR-y, nie ma osobnych izb przyjęć, gdzie pacjent mógłby być wstępnie zbadany przed przyjęciem na oddział – wskazuje Elżbieta Gelert, posłanka KO
  • Wszystko, co jest złe w systemie ochrony zdrowia, odbija się w oddziale ratunkowym, jak w lustrze – mówi prof. Juliusz Jakubaszko
  • Ekspert podkreśla, że nie mamy systemu monitorowania jakości ratownictwa medycznego

Temat szpitalnych oddziałów ratunkowych jest gorący, bo w ostatnich tygodniach kilka razy na złą sytuację nie tyle SOR-ów, co pacjentów trafiających na szpitalne oddziały, uwagę zwracał prezes PiS Jarosław Kaczyński, który mówił o „znanym sobie przykładzie” pacjenta, który w ciężkim stanie czekał na pomoc na jednym z SOR-ów kilkanaście godzin, i to siedząc na „zydlu”. Oliwy do ognia dolało stwierdzenie prezesa o lekarzach zarabiających w tych miejscach po 70-80 tys. zł.

Wkrótce po wypowiedzi lidera Zjednoczonej Prawicy Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało zmiany, polegające na tym, że przy każdym SOR-ze i w każdym szpitalu będzie utworzona nocna i świąteczna pomoc medyczna. Bo to przez dużą liczbę pacjentów, zgłaszających się do oddziałów ratunkowych ze stosunkowo błahymi problemami mają one – według ministerstwa – problemy z szybkim udzielaniem pomocy tym, którzy jej rzeczywiście potrzebują. Jednak z czwartkowej dyskusji wynika, że to nie do końca musi być prawda, a lekarstwo może okazać się nie tylko nieskuteczne, ale wręcz – szkodliwe.

Ministerstwo Zdrowia, pytane przez posłów o sytuację w szpitalnych oddziałach ratunkowych poinformowało, że w 2023 roku tych ostatnich przybędzie – do 242 dołączy 26 kolejnych, w tym dziesięć na Śląsku, gdzie szpitalnych oddziałów ratunkowych w stosunku do liczby mieszkańców jest najmniej, co również generuje wiele trudnych sytuacji.

Z danych przedstawionych podczas posiedzenia jasno wynika, że SOR-y zajmują się wieloma sprawami, niekoniecznie związanymi z ratowaniem życia. W skali kraju rocznie tylko 2 proc. pacjentów trafiających do oddziałów ratunkowych wymaga resuscytacji, w przypadku kolejnych 10 proc. wdrażane są inne procedury ratujące życie. Po 15 proc. to pacjenci z ciężkimi lub poważnymi zachorowaniami a 28 proc. – chorzy przewlekle (w tym na choroby nowotworowe) z zaostrzonym stanem choroby. A pozostali? W tej grupie są osoby z lekkimi problemami zdrowotnymi, ale też, jak tłumaczyła Elżbieta Gelert, posłanka KO i dyrektor szpitala, pacjenci, zgłaszający się do szpitali planowo ze skierowaniami od lekarzy POZ. – W ogromnej części szpitali, w których funkcjonują SOR-y, nie ma osobnych izb przyjęć, gdzie pacjent mógłby być wstępnie zbadany przed przyjęciem na oddział – mówiła.

Marek Rutka (Lewica) wskazywał, że choć wdrażany na SOR-ach system TOP-SOR jasno określa czas oczekiwania pacjentów zakwalifikowanych do poszczególnych kolorów – i tak pacjenci z kolorem niebieskim, a więc w najlepszym stanie zdrowia, na pomoc mogą czekać 240 minut – znane mu są przypadki, w których czas oczekiwania takich osób przekraczał dobę. Posłowie zgodzili się, że pacjentów „zielonych” czy „niebieskich” na SOR-ach być nie powinno, jednak zwracali uwagę, jak frustrująca musi być informacja, że na pomoc lekarską będzie trzeba czekać… 26 godzin.

Jednak nie tylko pacjentów frustruje sytuacja w szpitalnych oddziałach ratunkowych. – Wszystko, co jest złe w systemie ochrony zdrowia, odbija się w oddziale ratunkowym, jak w lustrze: ze wszystkimi tego aspektami – mówił w trakcie posiedzenia prof. Juliusz Jakubaszko z Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, pierwszy i wieloletni konsultant krajowy medycyny ratunkowej, podkreślając, jak wielkim problemem jest wypalenie specjalistów medycyny ratunkowej, którzy nie chcą pracować w systemie, w tym na SOR-ach, co może skutkować tym, że w końcu zabraknie chętnych do kierowania oddziałami ratunkowymi, zwłaszcza poza dużymi ośrodkami miejskimi. – Z około 1300 lekarzy, którzy zrobili specjalizację z ratownictwa, w systemie pracuje około ośmiuset. Reszta jest totalnie wypalona, ucieka z SOR, zmienia specjalizację, czy wyjeżdża za granicę, co staje się powszechnym zjawiskiem – ocenił.

Prof. Jakubaszko podkreślał, że Polskie Towarzystwo Medycyny Ratunkowej od wielu lat apeluje o zmiany. Wśród postulatów wymienił:

  • podniesienie i stabilizacja rangi medycyny ratunkowej jako szczególnie ważnej dyscypliny klinicznej i szczególnie odpowiedzialnej specjalizacji lekarskiej,
  • wzmocnienie kluczowej roli szpitalnych oddziałów ratunkowych i ich personelu w strukturach polskiego szpitalnictwa,
  • zniesienie obowiązku wprowadzenia segregacji wewnątrzszpitalnej w systemie, jako przymusu dla wszystkich oddziałów ratunkowych,
  • wprowadzenie zmian legislacyjnych mających na celu jednoznaczne oddzielenie zadań, finansowania, lokalizacji oddziałów ratunkowych od szpitalnych izb przyjęć,
  • jednoznaczne oddzielenie zadań SOR-ów od nocnej pomocy lekarskiej.

Prof. Jakubaszko przypominał, że nie mamy systemu monitorowania jakości ratownictwa medycznego. – Wszystkie kraje cywilizowane go prowadzą. To na przykład monitorowanie zgonów do uniknięcia, czego u nas w ogóle się nie robi z wielu względów, również może i politycznych – stwierdził. Ocenił też, że wdrażany od kilku lat system segregacji pacjentów prowadzi do chaosu. – Wiele oddziałów tylko udaje, że go wprowadziło – mówił.

Przestrzegał, że w najbliższych latach odziały ratunkowe będą coraz bardziej obciążone napływem pacjentów. – Słyszymy, że jest to około 5 mln rocznie. Musimy mieć świadomość, że SOR-y będą dociskane większym napływem, stąd potrzeba jest racjonalizacji ich pracy – wspomniał, konkludując: – To nie SOR-y są winne sytuacji w nich panującej, a system jest winny. Aby dać sobie z tym radę, należy reorganizować krok po kroku cały system.

W podobnym duchu wypowiedział się przewodniczący Komisji Zdrowia Tomasz Latos, wskazując, że „pierworodną winą”, za którą wszyscy zaangażowani w tworzenie nowego systemu ochrony zdrowia od końca lat 90. ponoszą odpowiedzialność, są błędne – co okazało się po czasie – założenia dotyczące organizacji podstawowej opieki zdrowotnej. – Jeśli lekarz, zlecając badania pacjenta, praktycznie działa na niekorzyść swojej placówki, bo uszczupla jej rentowność, można się spodziewać, że tego robić nie będzie – mówił Latos, tłumacząc w ten sposób łatwość przekierowywania pacjentów POZ do szpitali, czyli również szpitalnych oddziałów ratunkowych, celem choćby wykonania badań.

Ale, jak przyznawali posłowie, to niekoniecznie musi być powodowane rachunkiem ekonomicznym – również obawami przed niekontrolowanym pogorszeniem stanu zdrowia pacjenta. Lekarze mają bowiem świadomość, że gdy zlecają wykonanie badań – na przykład w przypadkach powtarzających się bólów głowy – pacjent takiej diagnostyki nie tylko w tym samym dniu, ale nawet w racjonalnie krótkim czasie nie jest w stanie wykonać, w ramach ubezpieczenia, praktycznie nigdzie poza szpitalem czy szpitalnym oddziałem ratunkowym.

Dyskusja w wielu momentach kończyła się wnioskiem: zmiany wymaga cały system, nie tylko szpitalne oddziały ratunkowe. – Będziemy mieć czas, wygramy i wprowadzimy zmiany tak, żeby system widział pacjenta i jego efekt zdrowotny, a nie same procedury – stwierdził w pewnym momencie wiceprzewodniczący Komisji Zdrowia Czesław Hoc (PiS), wzbudzając sporą konsternację – poza mikrofonami posłowie pytali, czy Hoc pamięta, że Prawo i Sprawiedliwość rządzi już siedem lat, a duża część problemów SOR-ów wynika nie z czego innego, jak z błędnych decyzji podejmowanych na początku pierwszej kadencji rządów Zjednoczonej Prawicy.

Copyright 2015 - Bonifratrzy - Zakon Szpitalny św. Jana Bożego

realizacja: velummarketing.pl
do góry